3/18/2018

Lifestyle: Czy lekarz jest nieomylny? Co można zrobić, jeśli zrobi błąd?

Cześć!

Jeszcze kilkanaście lat temu – lekarz to był KTOŚ. Zwłaszcza na terenach wiejskich traktowany był z nabożnością, wręcz jak wcielenie Boga. Nawet, jeśli ktoś zauważył, że coś jest nie tak, to milczano, ponieważ dostęp do opieki medycznej bywał dość mocno utrudniony, i często ludzie po prostu nie mieli możliwości wybrania innego lekarza, który by mógł się nimi zajmować.


Na szczęście obecnie dostęp do leczenia jest znacznie łatwiejszy, niż dawniej. I nareszcie ludzie zaczynają rozumiec, że lekarz to też zwykły człowiek: może podjąć pochopną decyzję w pośpiechu, pod wpływem zmęczenia, czy też zwykłego niedouczenia, bo procedury medyczne potrafią się obecnie zmieniać bardzo szybko, i to co było normą jeszcze kilka lat temu: teraz odeszło do lamusa i jest uważane za metodę przestarzałą, mało skuteczną czy wręcz czasem szkodliwą. 

Niestety do grona lekarzy trafiają też ludzie zupełnie pozbawieni empatii i prawdziwego powołania: nie czarujmy się, że choć jest to zawód trudny, to przy dobrej organizacji potrafi być bardzo dochodowy. Pół etatu tutaj, dyżur tam. Do tego prywatna praktyka: i kasa się zgadza. Ja już dawno nie spotkałam się ze stawką za prywatną wizytę poniżej 100 zł, a wiem doskonale, że w większych miastach ceny te są dużo wyższe. Rzadko można trafić na lekarza, który sumiennie poświęci choć pół godziny na taką wizytę, zazwyczaj "odhacza" pacjentów jednego za drugim, co 10 – 15 minut kolejny, i tym sposobem w godzinę zarabia kilkaset złotych.

Ostatnio na pewnym forum zaszokowała mnie opowieść pewnej kobietki. W dość wysokiej już ciąży (coś koło 7 miesiąca) trafiła do szpitala z olbrzymim bólem brzucha. Lekarz, na którego trafiła nawet nie raczył jej zbadać, tylko na podstawie samego wywiadu orzekł, że zaszkodziło jej kilka kęsów fast fooda, które zjadła niedawno, i jeszcze bezczelnie stwierdził, że "nażarła się syfu, to teraz ma". Oczywiście odesłał ją z kwitkiem do domu, na karcie wpisując "niestrawność". Jako, że bóle nie ustępowały przez kolejne godziny, to kobieta udała się do dużo bardziej odległego szpitala i dopiero tam wykonano jej badania, których efektem było natychmiastowe CC, bo z dzieckiem było już bardzo kiepsko. Dziewczynka, która przyszła na świat sporo przed terminem spędziła w szpitalu prawie 2 miesiące, ponieważ wymagała ciągłego nadzoru lekarzy, badań.


Teraz rodziców czeka dalsza walka o jej zdrowie: leki, rechabilitacja. To kosztuje, i to nie mało! A wszystko przez to, że pierwszy lekarz "olał" procedury, po wymianie 3 zdań z pacjentką zawyrokwał, że to "na pewno" niestrawność, a jej ciążą i oceną stanu dziecka nie wykazał najmniejszego zainteresowania.

No i co teraz? Na szczęście kobieta jest na tyle mądra, że postanowiła szukać pomocy na forum zajmującym się poradami prawnymi, z mocnym postanowieniem, że nie odpuści. I prawidłowo! Już kilkakrotnie wspominałam Wam, że jeżeli Wam się coś należy, to czemu by odpuszczać? Wiadomo, że w opisanej sytuacji żadne odszkodowanie nie cofnie czasu i nie sprawi, że dziewczynka, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki nagle stanie się w 100% zdrowa. Ale pozwoli na godną opiekę nad dzieckiem, pozwoli rodzicom na wykupywanie niezbędnych leków czy kolejnych godzin rechabilitacji.

Oczywiście, że takie sprawy są zazwyczaj skomplikowane: wysokość odszkodowania za błędy lekarskie jest zawsze rozpatrywana indywidualnie, w zależności od stanu poszkodowanego, rokowań, oraz oceny, jak mógłby funkcjonować gdyby błąd się nie zdażył. Ale choć procedura uzyskania rekompensaty bywa trudna, to zawsze będę powtarzać, że trzeba walczyć!


















0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że ze mną jesteście :*