12/14/2017

Pielęgnacja: Żel pod prysznic Le Petit Marseillais Truskawka

Cześć!

Jakiś czas temu dostałam się do kolejnej już (a dla mnie drugiej) kampanii ambasadorskiej Le Petit Marseillais. Na samym początku pokazywałam Wam "na gorąco" na Insta całą paczuchę. Niestety z powodu szaleństwa, jakie mam ostatnio w domu dopiero dziś udało mi się przygotować zdjęcia do wpisu. 


Żel dotarł do mnie ponad miesiąc temu, więc miałam dłuższą chwilę na jego przetestowanie – ale oczywiście, jak to ja, nie używałam go przez ten cały czas bez przerwy, bo nie lubię monotonii i zawsze mam otwartych kilka żeli równocześnie. Jednak, by sprawdzić jak będzie się zachowywać skóra przy dłuższym użytkowaniu: najdłużej używałam go prawie półtorej tygodnia, mój M. też często po niego sięgał.

Paczkę pokazywałam na Instagramie, niestety zapomniałam zrobić zdjęcie, więc po prostu wrzucę poniżej filmik prosto z Insta, żebyście zobaczyli, jak wyglądała całość przesyłki:


Żel + 20 saszetek próbek + uroczy zaparzacz do sypanej herbaty lub ziółek: ciekawy zestawik 😊

Co o żelu pisze producent?


Wyjątkowa delikatność – formuła, jakiej pragnie Twoja skóra
Delikatny żel pod prysznic Le Petit Marseillais Truskawka dzięki lekkiej pianie łagodnie oczyszcza skórę, otulając ją delikatnym, apetycznym zapachem. Twoja skóra po prysznicu staje się nawilżona i odświeżona.
pH neutralne dla skóry
Testowany dermatologicznie
Biodegradowalna baza myjąca
Wzbogacony o składniki roślinne pochodzenia roślinnego


Żel Le Petit Marseillas Truskawka - co o nim sądzę?

Żel został zamknięty w standardowym dla marce opakowaniu o pojemności 400 ml. Opakowanie jest proste, w kształcie prostopadłościanu, więc wygodnie leży nawet w śliskich dłoniach. Zapach? Obłędny! Co prawda wyraźnie czuć, że jest to chemiczny aromat truskawki, i łatwo odróżnić go od zapachu prawdziwych owoców, ale nie jest to taka nieprzyjemna w odbiorze chemia. Wyraźnie czuć podrasowaną truskawkę, intensywną i wwiercającą się w nos. Ja takie zapachy uwielbiam!

Jak widzicie na fotce poniżej: żel ma różowawy, półprzezroczysty kolor. Jest dość rzadki – więc należy uważać przy dozowaniu go, by nie spłynął z dłoni czy gąbki. Jednak dzięki tej konsystencji i mocnemu pienieniu się jest bardzo wydajny. Saszetka z próbką spokojnie wystarcza na jedno użycie, a butelka jakby nie miała dna. 


Nawet przy ciągłym użytkowaniu przez parę dni: nie zauważyłam jakiegoś zwiększenia nawilżenia skóry. Jednak krzywdy też nie robi: spełnia swoją rolę myjącą, do tego cudowny zapach (który otula skórę na długo!) sprawia, że kąpiel czy prysznic z jego użyciem stają się przyjemnością. Zamykając oczy możemy zapomnieć o wietrze i zimnie na zewnątrz, przenosimy się wspomnieniami do lata wypełnionego słońcem i zapachem świeżo dojrzałych owoców. 

Żel LPM nie jest może moim hitem numer jeden, ale naprawdę bardzo lubię ich produkty. We wcześniejszej kampanii testowałam Pielęgnujący Żel, który wspominam naprawdę mile, czasem mi czy mamie zdarzy się kupić jakiś ciekawy zapach. I to właśnie chyba zapachy są największym atutem żeli LPM. Cena również nie należy do najwyższych, więc warto po nie sięgnąć!













0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że ze mną jesteście :*