10/29/2017

Uroda: W dżungli "internetów"

Cześć!

Wiecie doskonale, że jestem nałogowym użytkownikiem internetu: praktycznie ciągle jestem on-line. Jeśli nie siedzę przed komputerem, to zawsze mam pod ręką telefon z dostępem do sieci. Staram się  jednak ten czas wykorzystywać jak najrozsądniej. Owszem, czasem spędzam kwadrans czy dwa na przeglądaniu totalnych pierdołek, no ale kto nie potrzebuje czasem paru minut czystej rozrywki i zresetowania się? ;) 


Jeśli miałabym wymienić 3 rzeczy, które pożerają najwięcej mojego czasu w internecie, to raczej nie mam wątpliwości, które kategorie znajdą się na medalowym podium😉Sporą część czasu spędzanego w sieci pochłania blog i sprawy z nim związane, ale tuż za nim znajdują się zakupy. Niby mieszkam na przedmieściach wcale nie małego miasta, ale jednak asortyment w sklepach jest dość okrojony. W 8 na 10 sklepach znajdują się praktycznie identyczne rzeczy, na dodatek galerie handlowe i tłumy po nich krążące to zupełnie nie moja bajka. Dlatego, kiedy tylko muszę kupić coś poza spożywką, to odpalam przeglądarkę, obok komputera stawiam kubek z aromatyczna herbatką i rozpoczynam buszowanie po wirtualnych sklepach i sklepikach. 

Lwią część moich zakupów stanowią kosmetyki. Zazwyczaj ceny w internecie są zdecydowanie niższe, do tego mamy wręcz nieograniczony dostęp do recenzji produktów i różnych opinii o nich, więc zakupy to czysta przyjemność. Zawsze, nim kliknę magiczny przycisk "dodaj do koszyka" staram się zajrzeć nie tylko do porównywarek cenowych, ale także rozmaitych rankingów. Bo chociaż zawsze biorę pod uwagę fakt, że skóra i preferencje każdej z nas są inne, to zawsze daje to jakiś pogląd na specyfikę danego produktu. Z reguły moja największą zagwozdką są lakiery do paznokci, bo moja wybredna płytka często woli tanioszkę z popularnej sieciówki niż markowy i drogi produkt 😂

Na trzecim miejscu plasują się serwisy poświęcone zdrowiu i urodzie. Niestety należę do osób, które nie tylko mają problemy z cerą, ale także ogólnie ze zdrowiem. Serwisu tego typu bywają kopalnia cennej wiedzy, chociaż wiadomo, że i trafiają się też takie, które piszą cokolwiek, byle napisać. Dlatego do informacji tam znalezionych należy zawsze podchodzić zdroworozsądkowo i jeśli to możliwe: weryfikować wiadomości również gdzie indziej.  W tej chwili staram się wdrażać -> TEN <- plan, i choć z moim brakiem systematyczności może być ciężko, to najwyższa pora wziąć się za siebie i małymi kroczkami zacząć dążyć do celu 😊 To jest takie 2 w 1, bo zadbamy zarówno o cerę, jak i tez o kondycję i sylwetkę. Bo w końcu zima się skończy, więc zamiast magazynować podczas niej tłuszczyk – lepiej pomalutku zrzucać co nieco 😋


Jakie są Wasze największe pożeracze czasu w sieci? Co czytacie najchętniej? 













0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że ze mną jesteście :*