7/15/2017

Porównanie maseczek oczyszczających do twarzy

Hejka :)

Jak może się już orientujecie - cały czas i niezmiennie, od... prawie 20 lat walczę z moją cerą. Problemy z nią zaczęły się u mnie w okresie dojrzewania - i mimo 30-stki na karku wciąż nie chcą ustąpić. Dermatolodzy, leki takie, siakie i owakie - efekty z reguły marne. Agresywne kuracje odpadają u mnie z innych względów, więc cóż, trzeba jakoś z tym żyć.

Ale to nie znaczy, że należy całkiem odpuszczać - kluczem do lepszego wyglądu zawsze jest pielęgnacja, jak najbardziej dopasowana do indywidualnych humorków Waszej skóry - nigdy nie zapominajcie o tym, że to, co doskonale sprawdza się u Waszej przyjaciółki/sąsiadki/siostry niekoniecznie będzie dobre dla Was: nawet, jeśli na pierwszy rzut oka wydaje Wam się, że macie identyczną skórę z identycznymi problemami.



Jestem wielką fanką różnego rodzaju maseczek. Bardzo lubię wszelakie glinki - i oczywiście najlepiej przygotować taką maseczkę samodzielnie, z półproduktów, ale czasem jednak stawiam na szybkie, gotowe rozwiązania. Dziś chcę Wam napisać o kilku maseczkach, które ostatnimi czasy testowałam.



Moja kolekcja maseczek jest dość spora: część pozycji pojawia się w mojej gromadce regularnie i chętnie do nich wracam; część okazuje się jednorazową przygodą. Dziś zajmiemy się kategorią maseczek oczyszczających, które przy moim rodzaju cery są niezbędną podstawą!

Na początek opiszę najświeższe wrażenia - maseczkę L'Oreal Pure Clay Detox mask. Ostatnio pokazywałam ją Wam na -> Instagramie <- Co prawda jak na maseczkę o nazwie "czysta glinka" skład jest dość długi😉, ale zdecydowaną większość składników możemy zaliczyć do tych bezpiecznych (sama nie znam się zbytnio na składach, ale staram się sprawdzać kosmetyki -> TUTAJ <-).


Co nam obiecuje producent?

Maska zawiera unikalne połączenie 3 mineralnych glinek, które absorbują zanieczyszczenia, pomagają redukować niedoskonałości i zmniejszają ilość wydzielanego sebum.
Formuła wzbogacona jest także o składnik pochodzenia roślinnego - węgiel, znany ze swoich właściwości oczyszczających i absorbujących. Detoksykująco-rozświetlająca maska Czysta Glinka to produkt, który sprawi, że Twoja cera znów odzyska blask! Dzięki jej natychmiastowemu działaniu, skóra jest oczyszczona z toksyn, staje się zdrowsza i rozświetlona.

Moje wrażenia:

Wow! Wow! Wow! Jak do większości, nawet tych polecanych wszędzie, maseczek - byłam dość sceptycznie nastawiona. W końcu znam moją skórę i wiem, że byle co na nią nie działa, taka z niej kapryśna księżniczka 😂 Na dodatek saszetka jest taka jakaś dziwna, i po jej otwarciu wydawało mi się, że maseczki jest w niej maławo i może jej braknąć na nałożenie porządnej warstwy na całą twarz. Jednak bardzo fajna, puchata i śliska konsystencja sprawia, że maseczka idealnie dozuje się na twarz w wystarczającej ilości. Do tego naprawdę sympatycznie pachnie! Trzymałam ją na twarzy troszkę dłużej, niż zalecane 10 minut - bo oczywiście międzyczasie się czymś zajęłam. Kolejny plus to bardzo łatwe zmywanie - troszkę wody, dwa machnięcia gąbką i po sprawie. Rzut oka w lustro - i oniemiałam: dawno, naprawdę dawno nie miałam po żadnej maseczce tak odświeżonej i promiennej cery. Zaskórniki w znacznej mierze oczyściły się prawie do zera, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki. Wszelkie zaczerwienienia i pryszcze zupełnie zbladły tak, że przestały rzucać się w oczy. Generalnie - cała twarz zrobiła się gładziutka jak po Fotoszopie, miękka, wyczuwalnie oczyszczona; prawie, że skrzypiąca w dotyku, ale nie w ten nieprzyjemny, ściągnięty sposób. Mój nowy hit!



Kolejna pozycja na liście to Bielenda - również z dodatkiem węgla. Chyba zauważyliście, jak bardzo popularny stał się ostatnio ten składnik?



Bielenda Carbo detox również dość niedawno pojawiła się na rynku - no i, jak to ja, koniecznie musiałam ją przetestować.

Od producenta:

Oczyszczająca maska węglowa o silnym działaniu detoksykującym błyskawicznie poprawia stan skóry mieszanej i tłustej; szarej, z przebarwieniami i rozszerzonymi porami. Innowacyjna formuła oparta na naturalnym aktywnym węglu szybko i skutecznie oczyszcza skórę z toksyn, odświeża i zwęża pory. działa przeciwtrądzikowo, redukuje poziom sebum.
AKTYWNY WĘGIEL zwany czarnym diamentem w kosmetyce. działa antybakteryjnie. oczyszczająco i ściągająco. Dzięki silnym właściwościom absorbującym posiada zdolność głębokiego oczyszczania skóry. Działa jak magnez: przyciąga i wchłania toksyny, martwy naskórek, nadmiar sebum oraz inne zanieczyszczenia z powierzchni oraz głębszych warstw skóry. Skutecznie oczyszcza zapchane pory. wyrównuje koloryt skóry, zapobiega powstawaniu wyprysków.
GLINKA ZIELONA posiada silne właściwości ściągające. dezynfekujące i gojące. Skutecznie wchłania szkodliwe bakterie i toksyny z powierzchni skóry, oczyszcza i zamyka pory. zmniejsza wydzielanie sebum, wzmacnia i rozświetla skórę. Bogata w makro i mikroelementy, działa regenerują-co i odżywczo na skórę, dostarczając jej całe bogactwo pierwiastków.
EFEKT- oczyszczona, idealnie matowa, pełna blasku, świeża i gładka cera. Pory zwężone i mniej widoczne, niedoskonałości zredukowane.

Moje wrażenia:

Daje radę. Nie jest to hit na miarę opisanego wyżej L'oreala, ale jest całkiem, całkiem. Skóra jest odświeżona i w miarę sensownie oczyszczona. Przy regularnym stosowaniu (u mnie skończyło się na 3x pod rząd, co 2-4 dni) efekt jest całkiem zadowalający. Maseczka nakłada się i zmywa równie łatwo, do tego pachnie przyjemnie. 
Skład jest porównywalnie długi do tego L'orealowskiego, ale wg przytaczanej wyżej stronki - trochę gorszy, więc wrażliwcy i alergicy musza podejść do niej z większą ostrożnością. 



O Czarnej Masce pisałam już -> KIEDYŚ <- ale od tamtej pory - zwłaszcza po poznaniu powyższych pozycji, moje pozytywne odczucia wobec niej trochę osłabły. Nie, nie jest najgorsza: miałam okazję testować wiele masek, które nie robiły zupełnie nic. Ta, przy regularnym stosowaniu jakiś efekt daje, więc tragedii nie ma.


Ale czasem trzeba na szybko się ogarnąć - bo na przykład ostatnie paręnaście dni było bardzo zabieganych, że odkładałaś maseczkę na później i później. Wtedy Black Mask  raczej nie da rady. Ale jeśli systematyczność to Twoje drugie imię, i nie masz tak dużych problemów jak ja, to nie jest ona złym wyborem. Przypominam, że moje egzemplarze dotarły do mnie z Chin, gdzie zaczęła się ich kariera - nie namawiam do kupowania kosmetyków z Alie, zawsze to jest Wasz wybór i decyzja. Ja kupuję i testuję na własne ryzyko - ale jak na razie żadnej wpadki czy problemów nigdy nie miałam 😉



Na sam koniec - chyba jeden z najbardziej popularnych - i najdłużej będący na rynku: Garnier Czysta Skóra 3w1. Stosuję go regularnie od dobrych paru lat, zużyłam już dobrych kilka opakowań, na pewno z 5 czy 6.


Z reguły raz dziennie stosuję jako żel - dość mocno rozcieńczam wodą i myję nim twarz. Jako peeling + maseczka używam zazwyczaj co kilka dni, w combo: najpierw porządnie masuję twarz nierozcieńczonym produktem, po czym zostawiam go na twarzy do wyschnięcia.  Mimo, że jego zapach jest dość specyficzny, to mi akurat bardzo się podoba. Efekty - dość dobre, zwłaszcza przy regularnym użytkowaniu. Fajnie matuje cerę, choć działanie typowo oczyszczające wągry jest mniej widoczne, niż przy numerze jeden z tego zestawienia.




Testowałyście któryś produkt z tego zestawienia? A może macie jakiegoś ulubieńca, którego możecie mi polecić?



Buziaki :*

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że ze mną jesteście :*