7/19/2017

Co w szafie piszczy?

Cześć🙋

Dzisiaj po raz kolejny pokażę Wam rzeczy, które dotarły do mnie z SheIn. Chwilę czekały, aż uda mi się je ubrać, wyprać - no i przede wszystkim znaleźć czas na fotki (w robieniu których jak zawsze towarzyszy mi Kala 😹)

W lecie uwielbiam nosić ubrania z przewiewnego pseudo-jedwabiu, szyfonu czy jak to tam to się fachowo nazywa 😋 Mają one niestety jedną POWAŻNĄ  wadę - lubią być bardzo mnące - a ja za żelazkiem nie przepadam 😂 Generalnie już podczas zakupów sprawdzam, jak bardzo podatny na gniecenie się jest dany ciuszek, i wybieram takie, które nie musza oglądać żelazka. Wbrew pozorom, takich rzeczy jest zdecydowana większość - wystarczy po praniu porządnie je strzepnąć i równo rozwiesić - najlepiej na wieszaku. Jednak w lecie cieniutkie, przewiewne tkaniny są idealne w noszeniu, więc przymykam oko na niedogodność - w razie konieczności odkopuję żelazko - a szczerze powiedziawszy nosząc taki ciuszek w domu - jakoś mniej przywiązuje do tego wagę, zwłaszcza, jeśli to jest tkanina, która po 5 minutach noszenia tak i tak się gniecie, mimo wcześniejszego prasowania.


Spytacie się pewnie, co na tym zdjęciu robi sukienka 😆 A no cóż - na ZDJĘCIU w sklepie wyglądała na dużo krótszą i prostszy/mniej luźny krój, więc stwierdziłam, że do legginsów będzie idealna. Niestety okazała się obszerniejsza, niż na to wyglądało, do tego nie wzięłam poprawki na fakt, że ze mnie jest kurdupel 😜 Jak do mnie dotarła okazało się, że sięga mi w kolano, a nawet minimalnie za. W sumie to jedyna długość sukienki, jaką skłonna jestem ubrać, więc tragedii nie ma.



Na plus na pewno jest cudowny dekolt - jest bardzo głęboki, ale uszyty zgrabnie, z widocznym na zdjęciu wiązaniem. Na pewno będzie z pod sukienki widać stanik - ale przy mojej miseczce B/C nawet bez stanika wygląda to naprawdę ładnie: zalotnie ale nie wulgarnie, nie świecę cyckami na prawo i lewo 😉 Długość w tym przypadku - mimo, że nieprzewidziana, okazała się ok.

Minusem jest podszewka. O ile zewnętrzna warstwa jest cienka i przewiewna, to nie wiem, kto wymyślił taką wredną podszewkę. Jest sztuczna, gruba i mięsista, jedynie minimalnie krótsza od samej sukienki - sprawia, że w sukience jest BARDZO gorąco. Idzie do przeróbki - na pewną ja skrócę na maxa, jednak zastanawiam się też nad wymianą jej na coś cieńszego i chłodniejszego w dotyku. 


Koszulka, to też takie pół na pół. Materiał podobny, jak w sukience, ale mniej przezroczysty. Do tego te cudowne kolorki 😍



Uroczo wiązany dekolt i coś, co bardzo lubię w tego typu ubraniach - fajnie regulowana długość rękawa. Byłoby super, gdyby nie fakt, że mam figurę typowej gruszki, a więc dół bluzeczki, zamiast sięgać mi za biodra, to się na nich opiera. Jasne, dam radę ją obniżyć do oporu, jednak opięty materiał niekoniecznie wygląda ładnie. Już lepiej prezentuje się, gdy tuż nad biodrami powstaje marszczenie. Takie 7/10 mogę jej jednak spokojnie dać!





Buziaki :*

6 komentarzy:

  1. Ta bluzeczka w soczystych kolorkach super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na żywo wygląda jeszcze ładniej <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Agata Wierzgacz19 lipca 2017 16:48

    Bluzeczka kolorowa świetna , bardzo mi się podoba , uwielbiam mieszać kolory a tu są super połączone .

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak widać Kali też się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że ze mną jesteście :*