6/26/2017

Lato, lato! Lato czeka!

Hej :)




Jak doskonale wiecie uwielbiam zaglądać do sklepu SheIn. Pomijam już fakt, że z nimi współpracuje - międzyczasie też często podglądam, co ciekawego się pojawiło, i niejednokrotnie wrzucam coś do koszyka. Regularne ceny nie zawsze są niskie, ale od czego mamy promocje, prawda? 😉 Można wtedy kupić fajnego ciuszka już za 30-40 zł, czyli tyle, co w sieciówce - a mam pewność, że pół miasta nie będzie biegać w takiej samej koszulce 😂



Dziś pokażę Wam, jakie cudeńka marka przygotowała na sezon letni - przesyłka wędruje do nas zazwyczaj około 2-3 tygodni, więc z pewnością zdążycie skorzystać z zakupów jeszcze w tym sezonie!



Na pierwszy strzał idzie prosty, ale uroczy t-shirt. Osobiście uwielbiam takie nieregularne kroje, lekko wydłużony tył doskonale sprawdzi się w połączeniu z legginsami czy innymi, mocno dopasowanymi spodniami - zwłaszcza, jeśli macie jakieś zastrzeżenia do wyglądu swojej... khm... pewnej części ciała 😜 Bluzeczka dostępna jest obecnie w kilku wzorach, ale ten "akwarelowy" dmuchawiec od razu wpadł mi w oko! Kupicie go -> TUTAJ <-






Sukienka? Jak dla mnie raczej tuniczka, co nie zmienia faktu, że zarówno krój jak i kolorki doskonale wpisują się w wakacyjny klimat 💕 Nieregularnie barwione materiały już od kilkudziesięciu lat powracają jak bumerang w letnich trendach - i wcale się nie dziwię! Od razu kojarzą się ze słońcem i plażą. A do tego ten ślicznie wykończony tył! Kupicie ją -> TUTAJ <-



Z kolei pod -> TYM <- linkiem znajdziecie mnóstwo pięknych strojów kąpielowych. Wybór jest tak oszałamiający, że nie mogłam się zdecydować, który z nich Wam pokazać, zresztą każda z nas ma inną figurę i preferencje, więc po prostu zaglądnijcie!

A na koniec:



Ja wiem, że kurdupel, do tego z szerokimi biodrami - nie wygląda idealnie w  -> takim fasonie <-  Ale jest to jedyny krój sukienek, w którym czuję się swobodnie. Zresztą - nie mam zamiaru całe lato kisić się w długich spodniach, zwłaszcza siedząc w domu nauczyłam się stawiać na pierwszym miejscu swoją wygodę. Ktoś pewnie pomyśli sobie: "Schudnij, będziesz miała większy wybór". Wiecie, nie jestem zadowolona z mojej wagi. Niestety pewnych rzeczy (a w sumie to kompilacji kilku różnych czynników) nie da się przeskoczyć tak, O! Pewnie kiedyś pojawi się wpis na ten temat. 


I jak, coś z listy wpadło Wam w oko? Jaki jest Wasz must have na lato i upały?




Buziaki :*

6/25/2017

Twin mani z Lakierkowo

Hejka:)

Wreszcie udało mi się znaleźć czas na pomalowanie paznokci 😁 Po całych tygodniach chodzenia z golasami to miła odmiana, prawda?

Co prawda nie obeszło się bez małej dawki motywacji i wspólnego dopingowania się - razem z Mariolką postanowiłyśmy, że przygotujemy twin-mani. Bez żadnego ustalania, wybierania - krótka piłka: ja przeglądnęłam jej bloga, ona mojego, wybrałyśmy jedno mani i aż do dzisiaj żadna z nas nie wiedziała, które zdobienia odtworzyła ta druga 💅

Jeśli nie wiecie - Lakierkowo jest nałogowym naklejkowcem 😂 Co prawda moje zbiory tez nie są małe, ale tak i tak miałam problem, by znaleźć zdobienie, które będę mogła odtworzyć. No i oczywiście - nie byłabym sobą, gdybym nie próbowała dokonać niewielkiej modyfikacji.

Oryginalne zdobienie Mariolki wygląda tak:



Znajdziecie je -> TUTAJ <-

Wiecie co? Chyba przez te tygodnie niemalowania wyszłam z wprawy, albo po prostu wszystko się na mnie mściło, w odwecie za tak długą abstynencję 😅

Podejście pierwsze, czwartek późnym popołudniem. Maluję pazurki, wyschły - porządnie wyschły! Ok, to pora na naklejkę. Jednak mimo, że na arkuszu wydawała się dość niewielka - zajęła prawie pół paznokcia. Myślę trudno, może ją jakoś odkleję i próbuję dalej. Na szczęście zrobiłam tylko 1 paznokieć - lakier z całej płytki odszedł wraz z naklejką! Akurat międzyczasie wpadła na herbatkę moja psiapsióła, zeszło nam do późnych godzin, więc zostawiłam wszystko w cholerę i kończyłam w piątek.

Podejście numer dwa - po domalowaniu tego jednego paznokcia stwierdziłam, że zrobię upgrade zdobienia i przetestuję nowy top-coat: podobno magnetyczny, efekt kociego oka itd. Nie wiem, czy to wina złego, "zepsutego"czy jak go tam nazwać magnesu, ale jedyny efekt, jaki uzyskałam, to przyciemnienie bazowego lakieru i lekko metaliczny połysk. Efekt kociego oka = totalne zero, null.

Podejście trzecie: jak już wszystko było idealnie suche przyszła pora na naklejki. Wykorzystałam jakąś 1/2 ich szerokości, nadmiar odcięłam.
Same naklejki wydawały się ok (przy pierwszym podejściu chwyciły tak mocno, jakby co najmniej butapren lub super glue był pod nimi). W ogóle cieniutkie, mięciutkie, takie jakby lekko silikonowe. Ładnie się układały, bez problemu je dopasowałam. Na wierzch położyłam jeszcze warstwę topu i od razu poszłam robić fotki. I całe szczęście, że nie zwlekałam. Już po godzince naklejki zaczęły odłazić :/ Najpierw próbowałam je ratować - troszkę topu pod naklejkę, kolejna warstwa na wierzch. No i co? Guzik. Po kilku godzinach na paznokciach naklejek już nie miałam.

A są takie śliczne 😭 I na dodatek jeszcze kilka innych kolorków czeka w kolejce! Ehhh, mam nadzieję, że inne kolorki sprawdzą się lepiej, może faktycznie miałam taki pechowy dzień pod tytułem - nie tykaj się niczego!
Ale ok, rozpisałam się - więc pora na moje fotki 😏



Wiecie, co mnie niesamowicie wkurza w moich paznokciach (i palcach)? Mogę spędzić 2 dni na idealnym ich wyrównywaniu, na żywo - porównując jeden do drugiego są dokładnie takiej samej wielkości i kształtu. A na foto? Każdy wygląda inaczej. Nawet patrząc na 2 - 3 zdjęcia tego samego mani widać znaczące różnice w wyglądzie poszczególnych paznokci. Nie dość, że mam krzywe paluchy, więc w zależności od ich ułożenia perspektywa sypie się totalnie, to jeszcze płytka paznokcia również nie jest idealna. Przy jednym paznokciu jest bardziej płaska, przy innym bardziej wypukła. Przy kolejnym już w ogóle żyje swoim życiem.


No i co powiecie? Jak za frenchem nie przepadam, to taki stiuningowany wygląda nawet nawet 😋


Buziaki :*

6/06/2017

WYNIKI KONKURSU!

Hejka :)

Wszyscy się niecierpliwią, więc pora na ogłoszenie wyników konkursu ;)



Najpierw jednak - Kochani - czytajcie Regulaminy! Część zdjęć jest bez karteczki :( - a miałam wśród nich faworyta :( W regulaminie była tez informacja o wcześniejszym użyciu fotki, lub (nie daj Boże! - a też się zdarzyło) - skopiowaniu czyjejś pracy!!!

Na informacji o konkursie na Insta podobnie - link do posta konkursowego oraz link do bloga, to dla niektórych za mało. Sporo osób widzi magiczne słówko "Konkurs" i myśli, że wystarczy napisać "biorę udział" i załatwione. Pomijam dopytywanie się - jeszcze przed zakończeniem konkursu - o datę i miejsce podania wyników, co też było wyraźnie zaznaczone w regulaminie :/  



Dobra, koniec ględzenia! 

Nagrody są dwie ;) 

Przewidziana w poście konkursowym wędruje do..... (zaznacz fragment by odczytać ;)) 
> Mariola Mazur <  - za przywołanie wspomnień z dzieciństwa. Uwielbiałam rozrywać "kieszonki" i zgadywać, na jaki kolorek trafię :) 

A niespodzianka na pocieszenie wędruje do.....

> Agata Wierzgacz <


Czekam na Wasze adresy na mailu lub fejsiku!









Buziaki :*

6/03/2017

Lato! Lato wszędzie!

Hej hej :)



Przyszła w końcu pora pochwalić się nowymi nabytkami z SheIn. Paczuszka doszła do mnie w standardowym tempie, troszkę ponad miesiąc od złożenia zamówienia.  Czy tym razem jestem zadowolona? 

Na pierwszy ogień - koszulka. Tak, tak, znów HP 💜Poprzednia była bardziej uniwersalna, tylko "wtajemniczeni" wiedzą, że symbol na niej to Insygnia Śmierci - dla postronnego obserwatora jest to zwykły geometryczny nadruk 😉 Pokazywałam ją Wam -> TUTAJ <-

Najnowszy nabytek jest - jakże by inaczej - bordowy, a nadruk na nim od razu kojarzy się z Harrym:


Materiał, z którego uszyta jest koszulka to bawełna z dodatkiem czegoś sztucznego, ale jest całkiem przyjemna w dotyku, przewiewna. W rzeczywistości jest bardziej bordowa, niż to widać na fotce (coś dziś aparat nie chciał współpracować - lepsze zdjęcie -> TU <- ). Nie farbuje, odstających nitek czy krzywych szwów nie odnotowałam. Jak to stwierdziłam ostatnio - idealny mundurek do pracy 😂



Kolejna koszulka również jest typowo wakacyjna. Ma ciekawy - choć trochę sporny fason 😋 Moja obecna figura to klasyczna gruszka - w zależności od rozmiarówki ubrań pomiędzy "góra" a "dołem" mam 1 - 2 rozmiary różnicy. O ile koszulki kupuję nawet S-ki, zazwyczaj M-ki, to spodnie muszę mieć przynajmniej L-ki. Ten top - być może wizualnie poszerza mój tułów, ale z kolei sprawia, że moja figura wydaje się bardziej proporcjonalna. No i mimo wszystko widać, że krój jest bardzo luźny, motylkowy, dzięki czemu nie sprawia wrażenia, że mam balon zamiast brzucha😂. Dodatkowo wiązanie u dołu pozwala zwęzić i dopasować koszulkę. Przewiewny sztuczny jedwab oraz spore wycięcia na ramionach sprawiają, że jest idealna na upały!




Tak więc z opisywanej paczuszki jestem bardzo zadowolona. Teraz pora rozglądnąć się za lekkimi i wygodnymi gaciami na lato (spódnicom i sukienkom mówię stanowcze nie!) - może polecicie jakiś fajny sklep z przystępnymi cenami? :




Buziaki :*