5/20/2017

Suplementy diety - czy warto je zażywać? Czemu czasem są konieczne?

Hej 😊

W dzisiejszych czasach rynek suplementów diety oferuje nam cały wachlarz środków – wydawałoby się, że wręcz na każdą przypadłość znajdziemy specyfik, który na pewno nam pomoże. 


Producenci tabletek prześcigają się w reklamach – czemu właśnie ich produkt będzie idealnym rozwiązaniem na nasz problem. Idealnym, cudownym, który jak za sprawą magicznej różdżki zadziała w parę chwil i zlikwiduje nasze problemy i spowoduje, że staniemy się zdrowsze i szczęśliwsze. 

Czy to całkowita ściema? 

Nie zawsze - jednak jak do wszystkiego, należy podejść z głową. Zapoznać się ze składem i go przeanalizować, zastanowić się, czy aby na pewno to jest to, czego potrzebujemy. Prawda jest taka, że w zabieganym życiu, często okraszonym fast foodami zjadanymi w biegu lub monotonna dietą - czy też z powodów chorobowych: wsparcie w postaci odpowiednich preparatów nie zawsze jest złym rozwiązaniem i drogą na skróty. 

Właśnie - magiczne, natychmiastowe działanie - to naprawdę możecie sobie między bajki włożyć! To samo z produktami, które mają w sobie wszystkie możliwe składniki, wymieszane w mające cudownie działać combo. Owszem, zdarzają się substancje, których naprawdę niewielka ilość może wykazywać już jakieś działanie. Ale jeśli skład tabletek to cała tablica Mendelejewa, to szansa, że cokolwiek z tej długiej listy zadziała na Wasz organizm staje się bliska zeru. 

Jak więc wybierać mądrze?


  •  NIE wykupuj na raz całej apteki wszelkich specyfików, na każdy możliwy problem. Pamiętaj, że działanie różnych składników, z różnych preparatów może się nie tylko nawzajem niwelować, ale wręcz stworzyć szkodliwą kombinację;
  • ZASTANÓW SIĘ, z którym problemem chcesz powalczyć w pierwszej kolejności i na nim się skup. Nie od razu Kraków zbudowano, lepiej działać stopniowo. Jasne, możesz zabrać się za 2 - 3 rzeczy równocześnie, zwłaszcza, jeśli Twoje zdrowie i samopoczucie szwankują, ale zawsze upewnij się, że preparaty nie będą ze sobą kolidować;
  • KONSULTUJ inne preparaty/leki - nie z koleżanką, która też je zażywała, ale z kimś, kto się na tym zna. Ok, jeśli koleżanka ma wykształcenie około medyczne, lub po prostu od lat siedzi w tej tematyce, to czemu nie - ale w pierwszej kolejności lekarz lub farmaceuta!  Zwłaszcza, jeśli zażywasz jakieś leki;
  • MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ - staraj się wybierać preparaty z możliwie krótkim składem, w którym pojawiają się dobrze znane i przebadane substancje. No i pamiętaj - zwłaszcza, jeśli zażywasz inne preparaty, by nie dublować składników, które się w nich znajdują. "Zwykłe" witaminki też można przedawkować!


Co więc warto stosować?

Według mnie (i nie tylko - jest szereg badań to potwierdzających) - mimo słonecznego lata, na naszej szerokości geograficznej brakuje nam słońca, które uruchamia syntezę witaminy D. W sezonie jesienno – zimowym suplementacja witaminy D to konieczność, latem również nie zaszkodzi: zwłaszcza, że (na szczęście) wzrasta świadomość negatywnych skutków zbyt długiego wystawiania skóry na promienie słoneczne. Do tego sporo z nas pracuje całymi dniami w pomieszczeniach, więc te minimalne ilości słońca, które łapiemy, to zdecydowanie za mało. 

Nie będę tu się rozpisywać o wielu pozytywnych efektach stosowania witaminy D - polecam zajrzeć na strony portalu "Medycyna Praktyczna" – w przeciwieństwie do masy portali, wyrastających jak grzyby po deszczu - jest to jedno z niewielu źródeł, którym warto zaufać 😊

Ja ostatnimi czasy – po raz kolejny dzięki uprzejmości Diagnosis –  stosowałam DeKawit D3 + K
Kupicie go TUTAJ lub TUTAJ - cena zaczyna się już od 11 zł za opakowanie. Preparat jest w formie podłużnych kapsułek, które widzicie na fotce powyżej. Zawiera 2 000 jednostek witaminy D w jednej kapsułce, więc dokładnie tyle, ile trzeba, nie muszę więc pamiętać o kilku dawkach w ciągu dnia. No i ma niewątpliwa dla mnie zaletę: można wysypać zawartość osłonki i zażywać w formie proszku, który ma przyjemny, kwaskowaty smak. Czemu to dla mnie duża dogodność? Bo po 2 przypadkach krztuszenia się mam olbrzymi uraz do połykania wszelakich tabletek, nawet te całkiem malutkie sprawiają, że zaczynam panikować i pojawia się u mnie "klucha" w gardle, która blokuje wszelkie próby przełknięcia. Wszystko wysypuję, kruszę itd. Wiem, że z tego powodu niektóre leki/preparaty mogą działać gorzej, ale niestety nie dam rady inaczej 😂 Próbowałam i kombinowałam na wszelkie sposoby, no ale się nie da. No cóż, każdy ma jakąś swoją mała fobię 😉


Oczywiście 1 miesiąc (bo na tyle wystarcza powyższe opakowanie) to za mało, by wydać jednoznaczną opinię, więc kontynuowałam zażywanie witaminy przez kolejne 2 miesiące, stosując już inny preparat, jednaj w tej samej dawce. Po kilku tygodniach regularnego stosowania moje ogólne samopoczucie się poprawiło. Nie jest to może jakiś efekt WoW, ale jednak zauważalny. Moje zmienne humorki troszkę się ustabilizowały, mam więcej energii, jestem mniej ospała. Wpływu na kości i serducho nie kontrolowałam i dokumentowałam, ale po cichu liczę, że taka suplementacja zaowocuje na przyszłość korzyściami w tym zakresie 😉

Jak widzicie na zdjęciu powyżej - zażywałam również Morwę Białą (kupicie TUTAJ i TUTAJ - cena około 10 zł za miesięczną kurację jest wg mnie całkiem ok!). W założeniu morwa biała ma największe znaczenie dla osób ze stwierdzoną już cukrzycą - pomaga w stabilizacji poziomu cukru we krwi. Ale nawet dla zdrowej osoby jego zbytnie wahania nie są wskazane, więc – zwłaszcza, jeśli jemy nieregularnie i niekoniecznie zdrowo – to taki wspomagacz nie powinien zaszkodzić. 


Morwa wspomaga również metabolizm węglowodanów, których nadmiar, jak pewnie wiecie, niekoniecznie sprzyja naszej sylwetce. W tym przypadku jedynym efektem, jaki zauważyłam, była mniejsza częstotliwość pojawiania się nagłej ochoty na coś słodkiego. Wiadomo, zachcianki czasem każdy miewa 😉, jeżeli jednak pojawiają się one zbyt często i zbyt nagle, to powinno dać nam to do myślenia. Różnicy w mojej wadze nie odnotowałam - ale pamiętajcie, że to nie jest jeden z tych cud–preparatów, które w miesiąc pozbawią Was 15 kg 😋 

Generalnie – oba powyższe suplementy raczej należą do tych, których działanie jest mniej widoczne, wewnętrzne i procentujące na przyszłość. Nie warto więc zrażać się po paru tygodniach, wzdychając po cichu, ze "nie działa". Nie zawsze efekty są widoczne gołym okiem, ale za 5, 10 lat będziemy sobie dziękować, że jednak zażywaliśmy taki czy inny preparat 😊


Buziaki :*

5/14/2017

Jak wąż? Złuszczająca maska do stóp GlySkin Care

Hej hej :)

Przyszła dziś pora na kolejną recenzję - tym razem była to maska złuszczająca do stóp w popularnej ostatnio formie skarpetek. Żeby nie było zdziwienia, jak zobaczycie fotki 😉 To nie moje nogi są takie włochate 😂 Tym razem produkt od znanego Wam już bardzo dobrze Diagnosis wpadł w łapki (a raczej na stópki) mojego M. i to jego zobaczycie na zdjęciach.


"Skarpetki" złuszczające stały się ostatnio dość popularne - jeden zabieg trwający kilkanaście minut, do godziny, w zależności od preparatu, kilka dni i stópki delikatne jak u niemowlaczka. Już jakiś czas temu skusiłam się na nie - koniec końców stwierdziłam, że moje stopy nie są aż tak wymagające i produkt trafił w ręce M.



Zgrabny kartonik a w nim saszetka ze srebrnej folii, która skrywała zestaw potrzebny do wykonania zabiegu. Kartonik niewielki i zgrabny, z akcentami w jednym z moich ulubionych kolorów i holograficznymi detalami - co nawet udało się uwiecznić na fotce 😉

Co o produkcie pisze producent?


Opis produktu: Złuszczająca maska do stóp w formie skarpetek skutecznie usuwa zrogowaciały naskórek pozostawiając stopy gładkie, miękkie i delikatne. Wzbogacona aloesem, ekstraktem z ogórka, miodu, olejem lawendowym, kwasem hialuronowym oraz kwasami owocowymi formuła skutecznie likwiduje zgrubiałą i szorstką skórę stóp oraz poprawia poziom jej nawilżenia.
Korzyści:
Likwiduje zgrubiałą i szorstką skórę stóp
Poprawia nawilżenie
Prosta w użyciu

Sposób użycia:
Wyjmij produkt z opakowania i odetnij brzeg folii wg zaznaczonej linii.
Załóż foliowe skarpetki na stopy szczelnie je zamykając. Aby produkt lepiej przylegał do skóry, na foliowe skarpetki załóż skarpety bawełniane.
Po upływie 40 minut zdejmij foliowe skarpetki i dokładnie opłucz stopy.
Efekt złuszczania naskórka nastąpi po 7-10 dniach. (Aby przyspieszyć ten proces, możesz wymoczyć stopy w ciepłej wodzie po upływie 4 dni od zabiegu).
Proces złuszczania zrogowaciałego naskórka trwa około 2 tygodni, pozostawiając stopy gładkie, miękkie i delikatne.
Złuszczającą maskę do stóp stosuj nie częściej niż co 3 miesiące.


Zawartość srebrnej saszetki to dwie "zamknięte" skarpetki połączone wspólnym zgrzewem (taki motylek fajny, no nie? 😉). Radzę nie używać jednak wystających elementów do ich rozdzielania - lepsze będą nożyczki. Próba rozerwania ich skończyła się ich nadtargnięciem, więc ostrze lepiej sobie poradzi z precyzyjnym podziałem.


Same skarpetki są dość spore - myślę, że spokojnie zmieści się w nich stopa w rozmiarze 44-46. Szkoda, że górny brzeg nie posiada jakiegoś ściągacza czy troczków do zawiązania - owszem, wg zaleceń producenta należy założyć na wierzch zwykłe bawełniane skarpety, jednak uszczelnienie góry byłoby miłym dodatkiem.

Zawartość skarpet to średnia ilość płynu, który ma wykonać całą robotę. Uważam, że chociaż wnętrze jest dość mocno wilgotne - to mimo wszystko mogłoby go być troszkę więcej. Sam płyn, o dziwo, pachnie dość przyjemnie - połączenie świeżego, kwiatowo - owocowego zapachu z nutką mentolu i lekko wyczuwalnym chemicznym aromatem.


40 minut czekania pewnie skutecznie odstraszyło by M., więc dopiero po fakcie informowałam go: "jeszcze chwilka", "jeszcze 5 minut" 😂 Jednak dzielnie wytrzymał wymagany czas, a nawet kilka minut więcej.

Efekty:

Dość długo nie działo się zupełnie nic. Doczytywałam info w internecie (bo pudełko od razu wylądowało w koszu), podpytywałam się koleżanek. Dopiero po jakimś tygodniu od zabiegu zaczęło się delikatne łuszczenie skóry, niezbyt intensywne, raczej miejscowe niż opisywane czasem (i pokazywane 😖) w internecie schodzenie płatami. Przez kolejne dni konieczne było regularne używanie średnio intensywnego peelingu, by na bieżąco pozbywać się złuszczających się płatków.

W sumie, to konieczny w tym przypadku peeling zrobił spora robotę. Owszem, przypuszczam, że płyn zawarty w skarpetkach zadziałał mocniej niż zrobiłby to sam peeling, rozluźnił wiązania w głębiej położonych warstwach naskórka. Ale z kolei - peeling 2, 3 razy w tygodniu robiony na bieżąco pozwala na równie skuteczne kontrolowanie narastania kolejnych warstw martwego już naskórka. Tak więc moim zdaniem skarpetki jedynie przyspieszyły proces pozbywania się obumarłej skóry, ale fakt, że można je stosować tylko kilka razy w roku (no a co międzyczasie?) raczej nie sprawia, że wylądują na mojej liście hitów.

Owszem, mogą być jednorazowym boosterem w kryzysowej sytuacji, ale regularnej pielęgnacji to one raczej nie zastąpią.

Szukać możecie ich -> TUTAJ <- a ich koszt oscyluje w okolicy 20 zł.




Buziaki :*

5/05/2017

Pachnący KONKURS!!!

Cześć Wam!

Wieczorową porą, na dobry początek weekendu - zgodnie z zapowiedzią, która jakiś czas temu pojawiła się na fanpage – ogłaszam KONKURS! 🏆


Jeśli jesteście ze mną już chwilkę, to wiecie, że uwielbiam wszystko, co pięknie pachnie - postanowiłam i Waszemu życiu nadać troszkę aromatu 😊

Do wygrania zestaw 12 kosmetyków ze zdjęcia - pod próbkami na dole ukryła się jeszcze maseczka nawilżająca - a próbek z pewnością jeszcze międzyczasie dorzucę; nie wykluczam również, że sam zestaw się powiększy o kolejne elementy: im więcej osób się zgłosi, tym większa szansa na powiększenie zestawu - lub pojawienie się nagrody pocieszenia dla drugiej osoby 👌


Zasady są proste:

❗❗ OBOWIĄZKOWO ❗❗

✅ musisz być publicznym obserwatorem bloga
✅ musisz odpowiedzieć na pytanie (zadanie) → Wiosna (lub) lato: pokaż/opisz co dla Ciebie jest kwintesencją tej pory roku.

Może to być piękna fotka (oczywiście Twojego! autorstwa oraz pstryknięta specjalnie na potrzeby konkursu - w rogu kadru umieść niewielką karteczkę z napisem "/pora roku/ z KR" ), może to być też wierszyk czy własnoręcznie przygotowana grafika. Jednak równie dobrze może to być po prostu kilku zdaniowa odpowiedź.

✅ w dowolny sposób udostępnij informację o konkursie (google+, facebook, baner na blogu -> w jego roli zdjęcie zestawu) i podaj link do udostępnienia.

DODATKOWO

🚩 polub moją stronkę na Facebooku (link po prawej stronie, na pasku bocznym)

PEŁNY REGULAMIN

https://goo.gl/rppgpE - biorąc udział w konkursie równocześnie oświadczasz, że zapoznałeś się z Regulaminem.






Buziaki :*