5/14/2017

Jak wąż? Złuszczająca maska do stóp GlySkin Care

Hej hej :)

Przyszła dziś pora na kolejną recenzję - tym razem była to maska złuszczająca do stóp w popularnej ostatnio formie skarpetek. Żeby nie było zdziwienia, jak zobaczycie fotki 😉 To nie moje nogi są takie włochate 😂 Tym razem produkt od znanego Wam już bardzo dobrze Diagnosis wpadł w łapki (a raczej na stópki) mojego M. i to jego zobaczycie na zdjęciach.


"Skarpetki" złuszczające stały się ostatnio dość popularne - jeden zabieg trwający kilkanaście minut, do godziny, w zależności od preparatu, kilka dni i stópki delikatne jak u niemowlaczka. Już jakiś czas temu skusiłam się na nie - koniec końców stwierdziłam, że moje stopy nie są aż tak wymagające i produkt trafił w ręce M.



Zgrabny kartonik a w nim saszetka ze srebrnej folii, która skrywała zestaw potrzebny do wykonania zabiegu. Kartonik niewielki i zgrabny, z akcentami w jednym z moich ulubionych kolorów i holograficznymi detalami - co nawet udało się uwiecznić na fotce 😉

Co o produkcie pisze producent?


Opis produktu: Złuszczająca maska do stóp w formie skarpetek skutecznie usuwa zrogowaciały naskórek pozostawiając stopy gładkie, miękkie i delikatne. Wzbogacona aloesem, ekstraktem z ogórka, miodu, olejem lawendowym, kwasem hialuronowym oraz kwasami owocowymi formuła skutecznie likwiduje zgrubiałą i szorstką skórę stóp oraz poprawia poziom jej nawilżenia.
Korzyści:
Likwiduje zgrubiałą i szorstką skórę stóp
Poprawia nawilżenie
Prosta w użyciu

Sposób użycia:
Wyjmij produkt z opakowania i odetnij brzeg folii wg zaznaczonej linii.
Załóż foliowe skarpetki na stopy szczelnie je zamykając. Aby produkt lepiej przylegał do skóry, na foliowe skarpetki załóż skarpety bawełniane.
Po upływie 40 minut zdejmij foliowe skarpetki i dokładnie opłucz stopy.
Efekt złuszczania naskórka nastąpi po 7-10 dniach. (Aby przyspieszyć ten proces, możesz wymoczyć stopy w ciepłej wodzie po upływie 4 dni od zabiegu).
Proces złuszczania zrogowaciałego naskórka trwa około 2 tygodni, pozostawiając stopy gładkie, miękkie i delikatne.
Złuszczającą maskę do stóp stosuj nie częściej niż co 3 miesiące.


Zawartość srebrnej saszetki to dwie "zamknięte" skarpetki połączone wspólnym zgrzewem (taki motylek fajny, no nie? 😉). Radzę nie używać jednak wystających elementów do ich rozdzielania - lepsze będą nożyczki. Próba rozerwania ich skończyła się ich nadtargnięciem, więc ostrze lepiej sobie poradzi z precyzyjnym podziałem.


Same skarpetki są dość spore - myślę, że spokojnie zmieści się w nich stopa w rozmiarze 44-46. Szkoda, że górny brzeg nie posiada jakiegoś ściągacza czy troczków do zawiązania - owszem, wg zaleceń producenta należy założyć na wierzch zwykłe bawełniane skarpety, jednak uszczelnienie góry byłoby miłym dodatkiem.

Zawartość skarpet to średnia ilość płynu, który ma wykonać całą robotę. Uważam, że chociaż wnętrze jest dość mocno wilgotne - to mimo wszystko mogłoby go być troszkę więcej. Sam płyn, o dziwo, pachnie dość przyjemnie - połączenie świeżego, kwiatowo - owocowego zapachu z nutką mentolu i lekko wyczuwalnym chemicznym aromatem.


40 minut czekania pewnie skutecznie odstraszyło by M., więc dopiero po fakcie informowałam go: "jeszcze chwilka", "jeszcze 5 minut" 😂 Jednak dzielnie wytrzymał wymagany czas, a nawet kilka minut więcej.

Efekty:

Dość długo nie działo się zupełnie nic. Doczytywałam info w internecie (bo pudełko od razu wylądowało w koszu), podpytywałam się koleżanek. Dopiero po jakimś tygodniu od zabiegu zaczęło się delikatne łuszczenie skóry, niezbyt intensywne, raczej miejscowe niż opisywane czasem (i pokazywane 😖) w internecie schodzenie płatami. Przez kolejne dni konieczne było regularne używanie średnio intensywnego peelingu, by na bieżąco pozbywać się złuszczających się płatków.

W sumie, to konieczny w tym przypadku peeling zrobił spora robotę. Owszem, przypuszczam, że płyn zawarty w skarpetkach zadziałał mocniej niż zrobiłby to sam peeling, rozluźnił wiązania w głębiej położonych warstwach naskórka. Ale z kolei - peeling 2, 3 razy w tygodniu robiony na bieżąco pozwala na równie skuteczne kontrolowanie narastania kolejnych warstw martwego już naskórka. Tak więc moim zdaniem skarpetki jedynie przyspieszyły proces pozbywania się obumarłej skóry, ale fakt, że można je stosować tylko kilka razy w roku (no a co międzyczasie?) raczej nie sprawia, że wylądują na mojej liście hitów.

Owszem, mogą być jednorazowym boosterem w kryzysowej sytuacji, ale regularnej pielęgnacji to one raczej nie zastąpią.

Szukać możecie ich -> TUTAJ <- a ich koszt oscyluje w okolicy 20 zł.




Buziaki :*

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że ze mną jesteście :*