2/14/2017

Odrobina świeżości - płyn oczarowy Fitomed, Fitoteka

Witajcie,

długo marudziłam z tą recenzją, ale obowiązki związane z pracą przytłoczyły mnie do tego stopnia, że ostatni tydzień byłam na chorobowym, bo organizm zbuntował się po dwóch miesiącach orki po 12 - 13 godzin dziennie. Ale wracam już do Was, grafik w pracy będę mieć luźniejszy, więc i posty będą - mam nadzieję - pojawiać się częściej i bardziej regularnie.





Dziś przyszła pora na oczarową mgiełkę do twarzy, którą otrzymałam do testów od Fitomed.pl. Kupicie ją oczywiście w sklepie Fitomedu - Fitotece - dokładnie TUTAJ . Nie jest droga, bo kosztuje jedynie 13 złotych.





Składniki aktywne: hydrolat oczarowy Ecocert (30%), olejek "neroli", alantoina, d-pantenol.
Działanie: woda aromatyczna z liści oczaru (hydrolat Ecocert) jest znakomitym środkiem do odświeżania i oczyszczania skóry tłustej i mieszanej oraz naczynkowej. Liście oczaru zawierają do 12% garbników oraz flawonoidy. Zespół tych związków uszczelnia ściany naczyń włosowatych, obkurcza je, zmniejsza zaczerwienie twarzy i objawy naczynkowe. Płyn oczarowy łagodnie ściąga rozszerzone pory, rozjaśnia i tonizuje skórę.
Przeznaczenie: do cery mieszanej, tłustej, naczynkowej. Polecany również do nawilżania twarzy dla osób pracujących przy komputerach oraz w klimatyzowanych pomieszczeniach.
Właściwości: orzeźwiający zapach kwiatu pomarańczy (neroli) działa stymulująco na umysł. Płyn oczarowy można stosować na makijaż.







Buteleczka jest przezroczysta, ma wygodny aplikator w postaci rozpylacza, który dozuje idealną porcję produktu: dwa psiknięcia na twarz i gotowe. Jak widzicie na zdjęciu płyn ma słomkowy kolor. Zapach... tu mam mieszane uczucia. Wyraźnie wyczuwalny jest oczar, jego połączenie z zapachem pomarańczy daje dość dziwną kompozycję. Aromat jest bardzo specyficzny i trudny do opisania - mi osobiście bardzo przypadł do gustu, ale wiem, że wielu osobom może się nie spodobać (przykładem jest mój M., który za każdym razem jak się spryskam mgiełką - kręci nosem 😉).


Po użyciu faktycznie czuć odświeżenie, zwykle mgiełki nie osuszam tylko zostawiam do samoistnego wyschnięcia. Makijaż zostaje nie ruszony, a gdy używam jej na czystą skórę wyraźnie widać działanie matujące. Przy regularnym stosowaniu pory delikatnie się zmniejszyły, skóra po prostu wygląda lepiej.


Jak wiecie spędzam cały dzień przed komputerem, więc mgiełka zwykle stoi w pogotowiu na półce nad biurkiem i często korzystam z niej w ciągu dnia. Tai lekko chłodnawy "prysznic" twarzy doskonale orzeźwia, dzięki temu kolejna kawa staje się zbędna 😀


Lubicie tego typu produkty? 

1 komentarz:

Dziękuję, że ze mną jesteście :*