12/30/2016

Podsumowanie współpracy z SheIn + najnowszy nabytek

Cześć!

Mowa dziś będzie o znanym większości Was sklepie SheIn. Jako, że rok się kończy, to postanowiłam podsumować długą (bo od połowy 2015 roku) współpracę z marką. Oferuje ona głównie ubrania, ale nie tylko. Na rynku jest już od kilku dobrych lat (działa od 2008 roku - do 2015 roku jako SheInsider), wiec fakt, że utrzymała się tak długo na dość "ciasnym" rynku może świadczyć tylko na jego korzyść. 

Przez czas odkąd zaczęłam współpracę ze sklepem zamówiłam jakieś 13 sztuk dość różnorodnych ubrań. Były zarówno spodnie czy sukienki, ale że mam dość problematyczną budowę ciała - typowy trójkąt ze stosunkowo szczupłą "górą" i dość rozbudowanym dołem, to stawiałam raczej na bluzki, sweterki i tym podobne.



W jakichś 95% jestem zadowolona z jakości rzeczy, które zamówiłam. Było oczywiście kilka wpadek, głównie związanych z pośpiechem w zamawianiu i nie wczytaniem się w dokładne wymiary ciuszków czy skład tkaniny. Zawiodłam się też kilka razy na grubości materiału - wiadomo, zdjęcia są zwodnicze i nie mogą tego oddać. Ale całość zamówień oceniam bardzo na plus, i jeśli będzie okazja, to jeszcze nie raz coś ze sklepu wybiorę.

Jednak ostatnia przesyłka, którą otrzymałam przed Świętami okazała się prawdziwym zawodem. "Sweterek" na zdjęciach wygląda tak:



Owszem, na fotce widać, że materiał nie otula ciała tylko delikatnie odstaje, ale to, co zobaczyłam (i poczułam) po otworzeniu paczki zawiodło mnie na całej linii. O ile te białe wstawki są bardzo fajne, typowo koszulowe, to ta brązowa tkanina jest jakąś porażką. Nie wiem, co miała w głowie osoba, która dobierała materiały do tego modelu. O ile sama idea łączenia różnych faktur bardzo mi się podoba (przykład na kolażu powyżej - mój ukochany sweterek z koronką💖) to w tym wypadku ewidentnie coś poszło nie tak. 

Brązowy materiał mogę wam porównać do tapicerki samochodowej (i to takiej gorszego gatunku) lub cienkiego dywanu. Jest twardy, sztywny i nieprzyjemny w dotyku. Jak szybko ubrałam to coś na siebie - tak jeszcze szybciej się tego pozbyłam, bo jest po prostu niewygodne w noszeniu, drapie i uwiera. 
Pierwsze prawdziwe rozczarowanie. 


Ale tak jak wspomniałam - pozostałe rzeczy, które zamówiłam jakościowo zawsze były bardzo ok, pod tym względem nie mogę powiedzieć o nich złego słowa. Sam sklep SheIn - jako całość - oceniam bardzo pozytywnie i po jednej wpadce (a te zdarzają się nawet najlepszym) zdania nie zmienię.

Zdarzyło się kupić Wam przez internet jakiś bubel nad bublami (nie mam tu na myśli tylko ubrań)? Jeśli tak, to co to było?


Buziaki!

Odżywka do włosów z olejem kokosowym, kolagenem i keratyną GlySkin Care

Witajcie dziewczyny!


Już dłuższą chwilę temu pisałam Wam o uwodzicielskim zapachu szamponu GlySkin Care. Dziś przyszła w końcu pora, by opisać Wam jego siostrę - Odżywkę do włosów.

Oba produkty dotarły do mnie w paczce od Pana Piotra, z którym bardzo miło mi się pisze - pozdrawiam!






Opis produktu:Wzbogacona o naturalny olej kokosowy, kolagen, keratynę, białko pszeniczne, witaminę E, aloes, pantenol odżywka intensywnie nawilża i regeneruje włosy, pozostawiając je miękkie, lśniące i jedwabiście gładkie. Wzmacniając włosy odżywka zapobiega ich rozdwajaniu.
Sposób użycia:Rozprowadź dokładnie odżywkę na umyte, wilgotne włosy. Odczekaj 3 minuty, a następnie spłucz letnią wodą. W celu uzyskania lepszego efektu nawilżenia, przed nałożeniem odżywki zastosuj Szampon z olejem kokosowym, kolagenem i keratyną.
Składniki: Aqua, Cetyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Cera Alba, Isopropyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Cocos Nucifera Oil, Dimethicone, Stearalkonium Chloride, PEG-20 Stearate, Panthenol, Glycerin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Hydrolyzed Keratin, Tocopheryl Acetate, Disodium EDTA, Collagen Amino Acids, Citric Acid, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Wheat Gluten, Parfum, Coumarin.
Pojemność: 250 ml



Opakowanie widzicie na zdjęciu więc chyba nie ma potrzeby jego szczegółowego opisu - napomknę tylko, że odżywka ma identyczny "korek" jak szampon - uchylną pokrywkę z niewielkim otworkiem. 


Zapach, zapach, ehhh - zamykam oczy i widzę się na plaży, w cieniu palm, popijającą drinka na leżaku 😍 Mocny, intensywny, wyrazisty zapach kokosa - i wcale nie ma w nim chemicznej nutki, która psułaby wrażenie. Odżywka jest oczywiście gęstsza niż szampon, ale mimo wszystko ma dość luźną konsystencję. Rozprowadza się doskonale, zwłaszcza gdy wcześniej używam opisywanego szamponu, który odczuwalnie wygładza włosy.

Po jej użyciu - zwłaszcza we wspomnianym duecie - włosy minimalnie szybciej się przetłuszczają. Ale efekt, jaki odżywka daje jest wart trochę częstszego mycia: włosy są idealnie gładkie, lejące i mięciuteńkie w dotyku. Mogłabym je miziać bez końca 💖 O zapachu mówiłam już przy szamponie - odżywka tylko go potęguje. Do kolejnego mycia włosy wyraziście pachną kokosem. 

Kupicie ją TUTAJ - nie jest droga, a naprawdę robi szał z niskoporami, więc polecam!





Buziaki :*

12/25/2016

ODŻYWCZY KREM POD OCZY Z LUTEINĄ AKSAMITKA WYNIOSŁA - Fitomed, Fitoteka

Cześć!


Przyszedł czas, by opisać moje wrażenia po dłuższym używaniu tytułowego kremu. Przyznaję się bez bicia - nie przepadam za kremami pod oczy, zawsze gdzieś się dziabnę w oko, podrażnię spojówkę, zafunduje sobie łzawienie. Ale zbliżająca się nieuchronnie trzydziestka sprawiła, że zaczęłam przykładać większą uwagę do pielęgnacji tych okolic. 

Krem pod oczy dostałam w zestawie z Serum, które opisywałam Wam TUTAJ. I trafił do mnie równie przypadkowo - w zamówieniu wybrałam całkiem inne produkty, a trafiła do mnie paczka z poniższymi. Ale firma stanęła na wysokości zadania, i w kolejnej paczce dosłała wybrane przeze mnie produkty - o nich też napiszę niebawem.





ODŻYWCZY KREM POD OCZY Z LUTEINĄ AKSAMITKA WYNIOSŁA

Opakowanie (15 ml) opisywałam już kilkakrotnie, więc nie ma sensu powielać wciąż tych samych rzeczy, zwłaszcza, że widzicie je na zdjęciu i wiecie, że air-less'y są moim ulubionym typem pakowania kosmetyków. 


Najważniejsze składniki: macerat z aksamitki (źródło luteiny) w nierafinowanym oleju z awokado, nierafinowany olej z nasion aroniiekstrakt z borówki bogaty w antocyjany oraz witaminy A, Ecynk (Zn). Składniki kremu mają wysoką wartość odżywczą oraz są przyjazne dla oczu.
Działanie: badania aplikacyjne i aparaturowe potwierdziły, iż krem odżywia, wygładza drobne zmarszczki, nawilża, redukuje oznaki zmęczenia pod oczami, poprawia elastyczność - według 90% probantów.


Krem jest białawy, ma zwartą ale dobrze rozprowadzającą się konsystencję. Jedna pompka wystarcza spokojnie na pełną aplikację, więc mimo niewielkiej pojemności z pewnością wystarczy na dość długo. Po aplikacji wchłania się szybko, pozostawiając uczucie odświeżenia i nawilżenia. Pachnie bardzo delikatnie, ziołowo, i jest to zapach z gatunku szybko ulatniających się - więc nawet jeśli nie przepadasz za tego typu aromatami, to nie powinien Ci przeszkadzać. Krem jest też bardzo delikatny dla oczu - oczywiście zdarzyło mi się zabrudzić nim oko, ale dyskomfort z tym związany był bardzo niewielki i szybko ustąpił. 

Po dość długim już używaniu zauważyłam, że okolica oczu wygląda na bardziej wypoczętą. Mimo, że jak wiecie, muszę się zrywać bladym (jak dla mnie) świtem to po mojej twarzy tego raczej nie widać. Zmarszczki mimiczne na dolnej powiece przestały się pogłębiać, a nawet uległy delikatnemu spłyceniu. Owszem, zdarzają mi się gorsze dni gdy mam olbrzymi deficyt snu, ale generalnie widać zmianę na lepsze. 

W sumie - bardzo fajny produkt, chętnie zaopatrzę się w kolejne opakowanie 😊




Buziaki :*

12/21/2016

Maseczka nawilżająca GlySkin Care - HYDROSTEP

Witajcie!

jakiś czas temu pokazywałam Wam paczkę od Diagnosis, oczywiście dla przypomnienia poniżej zdjęcie jej zawartości:




Dziś chciałam napisać kilka słów o maseczce nawilżającej GlySkin Care. Miałam już kilka kosmetyków z tej serii i byłam zadowolona, więc chętnie sięgnęłam po kolejny. 

Opis produktuNawilżająca maseczka do twarzy poprawia napięcie skóry twarzy, pozostawiając ją gładką i miękką. Efekt nawilżenia utrzymuje się do 24 godzin. Jest dobrze tolerowana przez osoby ze skłonnością do trądziku.Rodzaj ceryWszystkie rodzaje cery. Również dla osób z cerą trądzikową.Korzyści
  • Skóra: nawilżona, zmatowiona, wygładzona
  • Efekt anti-aging

Opakowanie widzicie na zdjęciu, więc nie ma sensu się rozpisywać - dodam jedynie, że ma 50 ml pojemności oraz zwrócę uwagę na fakt, że zatrzask oraz zawias, mimo intensywnego używania mają się dobrze.





Jeśli śledzicie mnie już jakiś czas, to doskonale wiecie, że jednym z ważniejszych dla mnie kryteriów jest zapach kosmetyku. Albo musi mi przypaść do gustu (wtedy może być nawet bardzo intensywny), albo być delikatny i ulotny. Ta maseczka nie uwiodła mnie w tej kwestii. Glinkowo - chemiczny zapach nie jest zbyt przyjemny, do tego towarzyszy nam przez praktycznie cały okres aplikacji (pod koniec staje się troszkę mniej intensywny, ale nadal mocno wyczuwalny).


Konsystencja jest średnio gęsta - istotne jest, że przed użyciem trzeba dość intensywnie wstrząsnąć tubką, inaczej naszym oczom ukaże się bardzo gęsta masa otulona wodnistą warstewką. W takcie nakładania czuć, że zielonkawa pasta jest gładka i śliska, dzięki temu dobrze się rozprowadza. 


Po ok. 10 minutach od aplikacji maseczka zasycha, ale na szczęście nie ma tendencji do kruszenia jak wiele jej glinkowych koleżanek. Wiecie, czasem (tak jak dokładnie w tym momencie 😉) nałożę maskę i się przy czymś zasiedzę, więc zdarzało się, ze idąc do łazienki sypałam dookoła okruchami zaschniętej glinki. Ta, mimo, że wilgoć odparowuje, to utrzymuje zwartą konsystencję i mocno trzyma się skóry. 
Maseczka bardzo ładnie się zmywa - ja do twarzy i zmywania maseczek mam przeznaczoną myjkę do ciała, ale same dłonie i woda radzą sobie z nią równie dobrze. 

Po zmyciu maski twarz jest silnie zmatowiona, ale w żadnym wypadku ściągnięta czy wysuszona - wręcz przeciwnie. Skóra jest przyjemna w dotyku, aksamitna. Od razu po jej użyciu można nakładać makijaż - mam wrażenie, że jeśli użyję przed nim maski, to podkład jakby lepiej chwytał się skóry i dłużej na niej utrzymywał. 

Bardzo dobry produkt, jestem zadowolona, że się na nią skusiłam 😊





Buziaki 😘

12/18/2016

NAWILŻAJĄCE SERUM DO TWARZY "ARNIKA GÓRSKA" DO CERY NACZYNKOWEJ od Fitomed (Fitoteka)

Hejka :) 

Tak, w końcu się pojawiłam! Recenzje czekają, więc najwyższa pora napisać coś na temat produktów, które dotarły do mnie już jakiś czas temu. 








NAWILŻAJĄCE SERUM DO TWARZY "ARNIKA GÓRSKA" DO CERY NACZYNKOWEJ 


Skład: kompleks ziołowy w liposomach (kwiat kasztanowca, liść oczaru wirginijskiego, koszyczek arniki), woda oczarowa (Ecocert), witamina E, C, rutyna, witamina K.Działanie: łagodzi objawy naczynkowe, zmniejsza rumień i zaczerwienienie twarzy. Nawilża i wygładza naskórek, dając uczucie gładkiej, satynowej skóry. Doskonale sprawdza się pod makijaż, który staje się świeży i promienny.
Jak widzicie skład krótki i treściwy. Żadnych zbędnych ulepszaczy, barwników i tym podobnych - coraz częściej zaczynam na to zwracać uwagę, więc już na wstępie Serum ma u mnie spory plus.

W sumie, to trafiło do mnie troszkę przypadkiem. Niby nie mam typowo naczynkowej cery, ale policzki mam mocniej i płycej ukrwione, więc zdarzają mi się epizody rumienienia, w sumie nie związane z niczym konkretnym - pogodą czy stresem, więc stwierdziłam, że przetestować nie zaszkodzi.  


                                                                                        (źródło)
Buteleczka standardowa dla serii, mała (15 ml) i zgrabna - i co najważniejsze: z pompką. Wygodnie i higienicznie.  Do tego dozuje idealną porcję produktu - dwie pompki to doza w zupełności wystarczająca na pokrycie całej twarzy. 

Serum ma lekko lejącą konsystencję, jest białawe ale półprzezroczyste. Zapach jest słaby, najbardziej wyczuwalny jest oczar. Jeśli ktoś nie lubi ziołowych aromatów, to niekoniecznie przypadnie mu do gustu - ale na pocieszenie: po aplikacji zapach bardzo szybko się ulatnia, więc nie jest uciążliwy. 
Po aplikacji serum bardzo szybko się wchłania pozostawiając uczucie nawilżenia. Skóra jest miękka i przyjemna w dotyku. 

Po paru tygodniach stosowania zauważyłam, że moje problemy z czerwienieniem się delikatnie się zmniejszyły. Nie jest to może spektakularny efekt WoW, ale jak najbardziej widoczny. Przypuszczam, że po kolejnych tygodniach i buteleczkach stosowania rezultaty będą jeszcze bardziej dostrzegalne. 


Spokojnie mogę je ocenić na mocne 4, więc jest to produkt naprawdę warty zastanowienia.




Buziaki :*