11/23/2016

Aztecki sweterek - moja nowa miłość!

Hej hej :)

Dziś wpadam na szybko z postem, który miałam w planach od kilku dni. Przyszła ostatnio do mnie kolejna paczuszka z SheIn - wiecie, że mimo kilku przygód z rozmiarówką bardzo lubię ten sklep. I nie chodzi wcale o fakt, że z nimi współpracuję - serio podobają się mi ich ciuszki, w większości (no bo wyjątki zdarzają się chyba wszędzie) są naprawdę bardzo dobrej jakości, a te, które okazały się za duże/małe - oddawałam z wielkim żalem.

Dziś sweterek. 

Szczerze - wydawało mi się, że będzie grubszy. Ale nie, żebym narzekała. Mimo, że jest lekutki i zwiewny, to dzianinka, z której jest wykonany jest bardzo cieplutka, grzeje jak niejeden dużo grubszy sweter. Do tego jest taaaki przyjemny w dotyku, mogłabym się nim miziać i miziać bez końca!






Jak widzicie na pierwszym zdjęciu (więcej zdjęć i cena TUTAJ) sweterek ma asymetryczny krój, w jakim ostatnio jestem zakochana. Tył jest prosty, krótszy, a poły są wykrojone w trójkąty, które zgrabnie układają się na sylwetce w luźną falbanę. Obszycie przodu i karczku jest wykonane z podwójnie złożonego materiału, reszta sweterka to jedna warstwa tkaniny. Tak jak wspomniałam - mimo swej zwiewności jest bardzo cieplutki i przyjemny w noszeniu.
Nie bawię się w pranie ręczne - nigdy :P Na szczęście do tej pory obyło się bez szkód - i tak też było w przypadku tego sweterka. Wiadomo - zawsze ustawiam odpowiedni program, ale wiemy, że mimo takiej zapobiegliwości czasem zdarzają się różne wypadki. Mnie to do tej pory omija - i oby tak dalej! Sweterek po praniu nie stracił fasonu czy kolorów, wciąż wygląda jak wyciagnięty prosto z paczki. 








Buziaki :*

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że ze mną jesteście :*