5/31/2016

Ambasadorka Le Petit Marseillais - Regenerujący krem do rąk

Hej hej :)


Jak wiecie - udało mi się załapać do akcji ambasadorskiej  Le Petit Marseillais. W paczuszce otrzymałam Pielęgnujący olejek do mycia, o którym pisałam TUTAJ, oraz krem do rąk, o którym będzie dzisiejsza notka :) 
  





Le Petit Marseillais regenerujący krem do rąk. 

By spełnić potrzeby zniszczonej i przesuszonej skóry, Le Petit Marseillais stworzył idealną kompozycję - połączył trzy wyjątkowe składniki z Południa: cudowne masło Shea, które odżywia i optymalnie nawilża skórę, aloes znany ze szczególnie kojącego działania i zapewniający ochronę wosk pszczeli






Krem zamknięty jest w poręcznej, miękkiej tubce o pojemności 75 ml - wielkość w sam raz, by wrzucić go do torebki i mieć go zawsze przy sobie. Szata graficzna jest prosta, delikatne ornamenty dodają jej uroku. Tubka zamykana jest na mocny klik, zakrętka jest płaska, dzięki czemu możemy krem postawić na niej, by spływał ku otworowi i był zawsze pod ręką :) 


Pierwsze, co uderzyło mnie po otwarciu opakowania to zapach <3 Piękny, lekko miodowy, słodki a zarazem świeży. Uwielbiam pięknie pachnące kosmetyki, i ten krem mnie pod tym względem nie zawiódł. 


Krem jest zbity, treściwy, ale pod wpływem ciepła skóry staje się masełkowaty, fajnie się rozprowadza i jest bardzo wydajny. Przyznam się Wam, że smarowałam nim nie tylko dłonie, ale również suche łokcie, z którymi ciągle mam problem. Nawet w tak wymagającym boju sprawdził się doskonale. Po jego użyciu na skórze zostaje lekki, nietłusty film, a posmarowana powierzchnia jest mięciutka, gładka - nic, tylko się miziać ;) 

W moim rankingu kremów do rąk stawiam go ex aequo z moim dotychczasowym ulubieńcem (KLIK).




Buziaki :*

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że ze mną jesteście :*