12/18/2015

Rzęsy do nieba?

Hej hej :)


Długo zastanawiałam się nad dodaniem tego wpisu. Ale stwierdziłam, że może przestrzegę blogerki przed zawieraniem współpracy z tą firmą. A może to był jednorazowy wyskok? Nie zmienia to faktu, że żadna z nas słowa 'przepraszam' nie usłyszała.


A o co chodzi? Przed wakacjami wzięłam udział w konkursie, w którym do wygrania była odżywka do rzęs (o niej w dalszej części wpisu). Udało mi się wygrać, napisała do mnie właścicielka bloga, na którym przeprowadzany był konkurs. Wzięła ode mnie dane, przekazała je sponsorowi, który odpowiadał za wysyłkę nagrody. I tu nastąpiła cisza. Minął tydzień, drugi - dalej cisza. Nieśmiało się przypomniałam, organizatorka konkursu zdziwiona, że nagroda jeszcze do mnie nie dotarła.. Wysłała maila do firmy - jednego, drugiego. Podobno ktoś na urlopie. I znów kilkanaście dni ciszy. W końcu, po ponad miesiącu odżywka do mnie dotarła. Bez słowa wyjaśnienia od sponsora. 


A odżywka fajna, nie powiem ;) Wreszcie mam rzęsy. Przez pierwszy miesiąc chodziłam podłamana, bo efektu nie było, ale tak końcem drugiego miesiąca rzęsy zaczęły rosnąć jak szalone. Ciężko mi było uchwycić to na zdjęciach, ale dawniej, nawet jak miałam je pomalowane, to na zdjęciu nie było ich widać prawie wcale. Teraz rzęsy widać :D 




Odżywka jest zamknięta w pojemniczku przypominającym eyeliner, pędzelek jest również taki sam. Odżywka jest bezbarwna i bezwonna. Nie uczuliła mnie, nie miałam żadnych podrażnień, zaczerwienień. Przez pierwsze dwa miesiące używałam jej codziennie, teraz już drugi miesiąc używam jej co drugi dzień dla podtrzymania efektu. Jeszcze sporo jej zostało w buteleczce, więc pewnie kolejne dwa miesiące wytrzyma :) 






Mimo niefajnego podejścia firmy chyba się skuszę na kolejną buteleczkę, fajnie mieć w końcu rzęsy, które widać :D 



Buziaki :*

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że ze mną jesteście :*