12/29/2015

Czas na kwas

Hej hej :)


Długo zbierałam się na napisanie recenzji tego produktu. Pokładałam w nim spore nadzieje, a jak wyszło? O tym już za chwilkę. 


Jeszcze przed podjęciem współpracy z www.mazidla.com zamówiłam u nich tonik z 10% kwasu mlekowego (KLIK). Liczyłam, że ogarnie trochę mój trądzik, spłyci lub rozjaśni przebarwienia. Jako, że jesień i zima to najlepszy czas na kurację z kwasami, to po długim zastanawianiu się i przełamaniu obaw zdecydowałam się na ten tonik z kwasem mlekowym. 



Tonik przychodzi "w częściach", należy samodzielnie zmieszać poszczególne składniki. Niestety zapomniałam zrobić im zdjęcia :( 

Przygotowanie toniku jest bardzo proste, w kolejności podanej na instrukcji mieszamy ze sobą składniki i gotowe. Całość zajmuje góra 10 minut, a mamy pewność, że tonik jest świeżutki. Data przydatności toniku to data najkrócej przydatnego ze składników. 




Tonik jest bezbarwny, ma lekko kwaskowaty zapach, który szybko się ulatnia. Buteleczka dołączona do zestawu jest zgrabna, zatkana jest koreczkiem z otworem, z którego przyjemnie dozuje się tonik.

No i to by było na tyle z plusów. Tonik z kwasem nie zrobił z moją skórą zupełnie nic. Próbowałam go nakładać na wilgotną skórę, na suchą skórę, na skórę wprost po mechanicznym peelingu. Raz! delikatnie, przez dwa dni się połuszczyłam, i tyle. Mój trądzik się nie zmniejszył, moje przebarwienia mają się dobrze. Wychodzi na to, że moja skóra jest bardzo odporna (fakt, uwielbia mocne zdzieraki) i pozostaje mi tylko wizyta u kosmetyczki lub dermatologa, żeby zastosować dużo mocniejszy kwas.
Nie wykluczam, że przy delikatniejszej skórze tonik się sprawdzi, ale jeśli ktoś, tak jak ja, ma skórę odporną na zdzieranie i warunki atmosferyczne, to może się również rozczarować. 




Buziaki :*

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że ze mną jesteście :*