12/31/2015

Sylwestrowo :)

Hej hej :)


Dzisiaj ściąga dla tych z Was, które jeszcze nie wiedzą, jak się pomalują na tę sylwestrową noc. Kolorki, które wybrałam będą pasować do większości typów urody, w zależności od nich możemy zmieniać bazowe cienie na chłodniejsze lub cieplejsze odcienie.


W cut crease zakochałam się od pierwszego wejrzenia, trochę trwało, zanim nauczyłam się je robić sypkimi produktami. Cut crease ma to do siebie, że linia dzieląca dwa główne kolory powinna być jak najwyraźniejsza, więc najlepszy efekt uzyskamy kremowym produktem, który nie pyli i się nie osypuje. Ale jak zobaczycie poniżej - cieniami w kamieniu czy sypkimi również udaje się uzyskać pożądany efekt, wymaga to tylko troszkę większego nakładu pracy,


No więc zaczynamy :) 



Po pierwsze podkład i brwi:

(o brwiach poczytacie już za parę dni, TUTAJ pojawi się do nich link)






W załamaniu powieki (ja, jako, że mam lekko opadającą powiekę robię to milimetr wyżej) rysujemy kreskę ciemnym cieniem:





Na ruchomą powiekę, poniżej kreski nakładamy jasny cień, uważając na to, żeby kolory nam się nie zmieszały, a linia je dzieląca pozostała jak najbardziej ostra:





Ciemny cień rozblendowujemy ku górze, cały czas pamiętając o ostrej linii. Po zakończeniu blendowania możemy samą granicę minimalnie wyostrzyć dokładając baardzo cieniutką kreseczkę ciemnego cienia:


Na dolną powiekę nakładamy te same cienie: ciemniejszy od zewnątrz, jasny przy wewnętrznym kąciku.




Rysujemy kreskę, tuszujemy rzęsy:





Tadam :D

Na poniższym zdjęciu widać już efekty konturowania na mokro, które wykonałam po oczach, ale o tym będzie w innym poście ;) 




I jak Wam się podoba taka propozycja? :)



Korzystając z okazji chciałam Wam życzyć w nadchodzącym, 2016 roku wszystkiego najlepszego, przede wszystkim zdrówka, dużo kasiorki, siły i determinacji przy spełnianiu marzeń i realizowaniu się w pasji. Buziaki :*



Buziaki :*

12/30/2015

Rok 2015 - nie tylko kosmetycznie

Hej hej :)


Przychodzę dziś do Was z moim małym podsumowaniem roku 2015. Będzie nie tylko kosmetycznie, o paru innych rzeczach również opowiem ;) 





Jeśli chodzi o makijaż - choć ostatnio wrzucam mniej mejkapów, to nawet malując się na co dzień widzę różnicę w tym, co było, a co jest teraz. Dawniej malowałam się na szybko, makijaże często były niedopracowane, teraz poświęcam im więcej uwagi.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że wreszcie ogarnęłam swoje brwi, niedawno osiągnęłam upragniony efekt, i nie omieszkam pochwalić się nim na dniach ;) 



Jeśli chodzi o moje odkrycia tego roku, to jest ich kilka:


- paletki cieni MUR - za niewielką cenę mamy dość dobre cienie - ładnie się blendują, nie osypują jakoś specjalnie, na bazie spokojnie wytrzymują cały dzień. Jedną z paletek wygrałam w konkursie jako nagrodę pocieszenia, pokazywałam ją Wam już, a focus na nią pojawi się na dniach.


- sklep Born Pretty Store - oprócz współpracy z nimi - często tam zamawiam, i jeśli chodzi o kosmetyki, to odkryłam tam parę perełek, muszę w końcu Wam o nich opowiedzieć ;) No i nie mogę zapomnieć o ich pojedynczych pędzelkach <3 Już nie raz wspominałam Wam o nich na blogu, zdania wcale nie zmieniłam :) 





- aliexpress <3 Jeśli jeszcze nie znacie tej platformy sprzedażowej, to dajcie znać, opiszę Wam krok po kroku jak się za to zabrać ;) Kosmetyki również zdarza mi się tam kupować, ale szaleję głównie z biżuterią i zegarkami, ciuchy również się trafiają. Generalnie można kupić tam WSZYSTKO, większość rzeczy jest dokładnie taka sama jak na Allegro, ale 10 razy taniej <3 







W roku 2015 wzięłam również udział w wyzwaniu 52 book challenge - jak sama nazwa mówi - chodziło w nim o to, by przeczytać przynajmniej 52 książki przez cały rok. Do pewnego momentu było ciężko, do wakacji przeczytałam może 4 książki. Ale we wakacje wróciłam po raz kolejny do mojej kochanej "Sagi o Ludziach Lodu" która liczy 46 tomów. Do tego przeczytałam Harry'ego Pottera (oprócz tomu drugiego, akurat nie mieli w bibliotece :() Oprócz nich przeczytałam jakieś 10 innych tytułów, więc wyzwanie zaliczone.





W prywatnym życiu raczej nic mi się nie zmieniło, dalej robię to, co robiłam (pisanie tekstów na zlecenie), facet ten sam :P Mieszkam dalej w moim małym domku. Ale za to pojawiła się Kala <3 Mój mały pieszczoch ;) Towarzyszy mi na każdym kroku, wskakuje do łóżka i uroczo mruczy :) Jeszcze jest młodziutka, więc uwielbia się bawić, czasem pazury idą w ruch, więc chodzę podrapana :D 





Planów na nowy rok nie robię, wyjdzie w praniu :P W sumie, mam nadzieję, że rok 2016 będzie podobny do tego, parę rzeczy bym zmieniła, ale o tym ciiii ;) 




Buziaki :*

12/29/2015

Czas na kwas

Hej hej :)


Długo zbierałam się na napisanie recenzji tego produktu. Pokładałam w nim spore nadzieje, a jak wyszło? O tym już za chwilkę. 


Jeszcze przed podjęciem współpracy z www.mazidla.com zamówiłam u nich tonik z 10% kwasu mlekowego (KLIK). Liczyłam, że ogarnie trochę mój trądzik, spłyci lub rozjaśni przebarwienia. Jako, że jesień i zima to najlepszy czas na kurację z kwasami, to po długim zastanawianiu się i przełamaniu obaw zdecydowałam się na ten tonik z kwasem mlekowym. 



Tonik przychodzi "w częściach", należy samodzielnie zmieszać poszczególne składniki. Niestety zapomniałam zrobić im zdjęcia :( 

Przygotowanie toniku jest bardzo proste, w kolejności podanej na instrukcji mieszamy ze sobą składniki i gotowe. Całość zajmuje góra 10 minut, a mamy pewność, że tonik jest świeżutki. Data przydatności toniku to data najkrócej przydatnego ze składników. 




Tonik jest bezbarwny, ma lekko kwaskowaty zapach, który szybko się ulatnia. Buteleczka dołączona do zestawu jest zgrabna, zatkana jest koreczkiem z otworem, z którego przyjemnie dozuje się tonik.

No i to by było na tyle z plusów. Tonik z kwasem nie zrobił z moją skórą zupełnie nic. Próbowałam go nakładać na wilgotną skórę, na suchą skórę, na skórę wprost po mechanicznym peelingu. Raz! delikatnie, przez dwa dni się połuszczyłam, i tyle. Mój trądzik się nie zmniejszył, moje przebarwienia mają się dobrze. Wychodzi na to, że moja skóra jest bardzo odporna (fakt, uwielbia mocne zdzieraki) i pozostaje mi tylko wizyta u kosmetyczki lub dermatologa, żeby zastosować dużo mocniejszy kwas.
Nie wykluczam, że przy delikatniejszej skórze tonik się sprawdzi, ale jeśli ktoś, tak jak ja, ma skórę odporną na zdzieranie i warunki atmosferyczne, to może się również rozczarować. 




Buziaki :*

12/25/2015

Grudniowa noc

Hej hej :)

Dzisiaj chcę Wam pokazać moje wigilijne pazurki. Może jeszcze dziś doczekają się ozdobienia, ale na Wigilię nie zdążyłam zrobić nic, poza położeniem na paznokcie dwóch warstw lakieru do paznokci. Ale nic straconego, muszę przygotować manicure na projekt u Elizy, więc coś na nich malnę ;) Pomysł już mam, sam lakier jest taki piękny, że nie potrzeba mu wiele :) 

Lakier do paznokci, który zaraz zobaczycie, jest jednym z wielu, które wygrałam w rozdaniu u Violki :* Jako pierwszy z paczuszki wylądował na moich pazurkach, zauroczył mnie od razu. Pochodzi z limitowanej kolekcji marki Essence, poświęconej filmowi Saga Zmierzch. 

lakier do paznokci

Rzeczony lakier do paznokci Essence to lekko żelkowa, pół transparentna czarna baza z zatopionym w niej mikro - brokatem. Dominują drobinki w niebieskim i zielonym kolorze, ale czasem błyśnie również na czerwono. 

Potrzeba przynajmniej dwóch warstw lakieru do paznokci, aby pokryć płytkę bez prześwitów, ale najlepiej sprawdzają się 3 cieniutkie warstewki. 


lakier do paznokci

lakier do paznokci




Jako, że moim aparatem nie dam rady zrobić zdjęć lakieru do paznokci w makro, daję jedną rozmytą fotkę, która pokazuje, jak na żywo mieni się ten lakier.



Teraz idę malować wzorki na projekt u Elizy, mam nadzieje, że wyjdzie mi to, co wymyśliłam ;)



Buziaki :*

12/24/2015

"Jest taki dzień.....

....bardzo ciepły, choć grudniowy."

W tym roku również na termometrach temperatura niespotykanie wysoka, z czego osobiście bardzo się cieszę :) 

Nadszedł ten dzień, na który sporo osób czeka. Powoli kończą się przygotowania, późnym popołudniem lub wieczorem zasiądziemy do kolacji. Jedynej takiej w roku, wigilijnej. 


Niektórzy na nią czekają, inni czekają na prezenty, jeszcze inni chcą, żeby te dni minęły jak najszybciej ;) 


Niezależnie, do której opcji należysz, chciałam z tego miejsca złożyć Ci najserdeczniejsze życzenia - przede wszystkim zdrowia, bo chyba ono jest najważniejsze. Dużo miłości w życiu, bo to ona nadaje mu sens. Przypływu gotówki, bo ona niezmiernie umila nam życie ;) 





Spełnienia najskrytszych marzeń, ciepłych ludzi w swoim otoczeniu. Miłego spędzenia tych paru dni - najlepiej w otoczeniu ukochanych osób. 


No, to chyba tyle ;) Pędzę z powrotem do garnków :P 




Buziaki :*

12/23/2015

Kolorowe Święta, czyli jak ubieramy choinkę.

Hej hej :)

W wielu domach choinkę ubiera się dopiero we Wigilie albo tuż przed nią. Wtedy też pakujemy prezenty.  Dziś przychodzę do Was z ciekawostką - jakie kolory są w modzie, co się Polakom podoba najbardziej:


Jak ubrać choinkę i zapakować prezent? Trendy 2015

Klasyczna czerwień choinkowych bombek, czy może wyrazisty fiolet w połączeniu z tweedową zielenią? Jakie trendy w tym roku zapanują w naszych domach? Jak przystroimy choinkę i świąteczne prezenty? Badanie zrealizowane przez markę Dekoral w ramach projektu Kolorowa Polska, ujawnia kolorystyczne trendy na Boże Narodzenie 2015 r.

W zeszłym roku Dekoral zapytał Polaków jakie kolory najchętniej widzą na świątecznym drzewku. Okazało się, że jesteśmy dość tradycyjni – najchętniej kupujemy czerwone bombki choinkowe a prezenty pakujemy w czerwone torebki. Jednokolorowe drzewka to jednak rzadkość. Jak Polacy łączą świąteczne kolory?




Elegancka choinka – trendy 2015

Jak Polacy przystroją w tym roku wigilijne drzewko? W modzie – już od kilku lat – są stonowane połączenia kolorystyczne. Odchodzimy od wielokolorowych bombek i nadmiaru ozdób, na rzecz minimalizmu i dobierania zaledwie kilku kolorowych akcentów, które ze sobą współgrają. Najbardziej popularne połączenie kolorów na choince to ognista czerwień wyciszona złotymi i beżowymi akcentami. Z soczystą zielenią drzewka, tworzy najbardziej klasyczny zestaw.

Jak wynika z ankiety Kolorowa Polska, taka choinka podoba się aż 46% Polaków, przy czym jej nieco większym zwolennikiem są kobiety (48% vs 35% mężczyzn). Trendem, który w tym roku zagości w wielu polskich domach jest połączenie delikatnej i żywej barwy lazurowej z mocnym amarantem. Co trzeci badany (34%) takie kolory najchętniej widziałby na swojej choince. Trzecie chętnie wybierane połączenie kolorystyczne (31% badanych) jest dość zaskakujące – to naturalna, zielona choinka z ozdobami w kolorze tweedowej zieleni i butelkowego adamaszku. Innymi słowy mówiąc – idziemy w naturalność. Takie połączenie preferują mężczyźni (34%). Co piata kobieta zaś widziałaby wigilijne drzewko, jako połączenie zieleni z fioletem.

Kolorowe prezenty Polaków

Wiemy już, jak kolorowa będzie w tym roku polska choinka. Pod nią zaś znajdą się prezenty. Jak najchętniej je pakujemy? Okazuje się, że Polacy są przede wszystkim wygodni. Z zeszłorocznych analiz* wynika, że najchętniej wkładamy prezenty w kolorowe torebki. Aż 80% z nas wybiera tą nowoczesną i praktyczną formę opakowań. Trudno się dziwić – w czasie świątecznej gonitwy, estetyczna i barwna torebka to szybki i niewymagający przygotowań sposób na to, by prezenty wyglądały pod choinką atrakcyjnie. I tu również wygrywa czerwień. Ponad połowa z nas wybiera opakowanie w kolorze czerwono – beżowym. 29% Polaków chętnie zapakowałoby prezent w papier z amarantowymi i lazurowymi akcentami, a 16% wybierze batystowy fiolet w połączeniu z zielenią. Wszystkie preferowane przez Polaków połączenia kolorystyczne opakowań na prezenty, to zdecydowane i jednocześnie eleganckie, mocne kolory. Obok takich prezentów z pewnością nikt z nas nie przejdzie obojętnie!


*Badanie Delta Graphix 2014 r.



A jak wygląda Wasza choinka? Ja ze względu na szalejącą po domu Kalę choinki nie mam, więc się nią Wam nie pochwalę ;)







Buziaki :*

12/22/2015

Pink Hibiscus - goodies.pl

Hej hej :)


Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją zupełnie nieświątecznego zapachu. Jak wszystkie woski, które posiadam, również i on dotarł do mnie ze sklepu www.goodies.pl



Wosk z kwiatowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: kwitnący hibiskus.





Nad zapachem nie ma się co zbytnio rozwodzić - jest prosty i niezłożony. Głównym i jedynym aromatem jest kwitnący hibiskus. Wosk ten jest idealny dla wszystkich wielbicieli kwiatowych aromatów. Tak jak w smaku herbatki hibiskusowej - w zapachu również czuć cierpkie nuty, które sprawiają, że zapach nie jest mdły i męczący. 




Wosk ma intensywny aromat, wystarczy odrobina, by zapach wypełnił pomieszczenie. Utrzymuje się w powietrzu dość długo, więc wosk należy do dość wydajnych. 


Wosk zapachowy Yankee Candle "Pink Hibiscus" kupicie TUTAJ w standardowej cenie 7zł za tartaletkę.







Buziaki :*

12/19/2015

Projekt u Elizy - twin mani

Hej hej :)


W tym tygodniu tematem Projektu paznokciowego u Elizy jest Twin mani - odwzorowanie jednego z jej zdobień. Długo przedwczoraj siedziałam i przeglądałam jej bloga, wybrałam 4 czy 5 prac, z których wczoraj dokonałam ostatecznego wyboru. Ale od decyzji do wykonania długa droga ;)


Moje serce skradło poniższe zdobienie, mam podobne kamyczki więc zabrałam się do roboty.



Za pierwszym razem różowy bulion, którego użyłam puścił farbę pod topem. Musiałam zmyć akcentowany paznokieć.


Za drugim razem nałożyłam za dużo topu i bulion rozjechał się na wszystkie strony, zniszczyłam wszystko przy próbie ratowania :P


Za trzecim razem (co możecie zobaczyć na fotkach) uszkodziłam lakier na akcentowanym paznokciu podczas robienia zdjęć świeżego mani :D 


Sorry, ale czwarty raz nie miałam nerwów zaczynać od nowa ;) 







Jak widzicie - znów (po raz trzeci w ostatnim czasie) połamałam paznokcie i mają długość zerową. Od paru dni ostro wzięłam się za olejowanie paznokci, kupiłam cudowną oliwkę o ślicznym zapachu truskawek <3 Zobaczymy, jakie będą po niej efekty, za jakiś czas napiszę o niej parę słów, zwłaszcza, że już leci do mnie kolejne opakowanie, tym razem o aromacie jabłuszka ;) 



Buziaki :*

12/18/2015

Nie, nie, nie!

Hej hej :)

Parę dni temu dotarła do mnie kolejna przesyłka z SheIn. Zamówiłam śliczną, białą sukienkę w niebiesko - zielone piórka. Na zdjęciu wygląda cudownie - no same popatrzcie - TUTAJ.


A co do mnie dotarło? Krój i wzór by się zgadzał, ale materiał jest okropny. Sztuczny poliester, który źle się układa, do tego jest nieprzyjemny w noszeniu. Pierwszy raz się tak zawiodłam na zamówieniu z SheIn, do tej pory ze wszystkich ciuszków byłam zadowolona. Tę sukienkę pewnie będę męczyć w lecie po domu, na wyjście do ludzi się nie nadaje, a szkoda, bo fason jest idealny dla mnie, i gdyby materiał był ciut przyjemniejszy, to bym ją nosiła bardzo chętnie.






Ta sukienka to doskonały przykład tego, że nawet w najlepszym sklepie czasem trafiają się bubelki. Nie zniechęcam się całkowicie, ale mam nauczkę, żeby czytać składy materiału, ot co. 






Buziaki :*

Rzęsy do nieba?

Hej hej :)


Długo zastanawiałam się nad dodaniem tego wpisu. Ale stwierdziłam, że może przestrzegę blogerki przed zawieraniem współpracy z tą firmą. A może to był jednorazowy wyskok? Nie zmienia to faktu, że żadna z nas słowa 'przepraszam' nie usłyszała.


A o co chodzi? Przed wakacjami wzięłam udział w konkursie, w którym do wygrania była odżywka do rzęs (o niej w dalszej części wpisu). Udało mi się wygrać, napisała do mnie właścicielka bloga, na którym przeprowadzany był konkurs. Wzięła ode mnie dane, przekazała je sponsorowi, który odpowiadał za wysyłkę nagrody. I tu nastąpiła cisza. Minął tydzień, drugi - dalej cisza. Nieśmiało się przypomniałam, organizatorka konkursu zdziwiona, że nagroda jeszcze do mnie nie dotarła.. Wysłała maila do firmy - jednego, drugiego. Podobno ktoś na urlopie. I znów kilkanaście dni ciszy. W końcu, po ponad miesiącu odżywka do mnie dotarła. Bez słowa wyjaśnienia od sponsora. 


A odżywka fajna, nie powiem ;) Wreszcie mam rzęsy. Przez pierwszy miesiąc chodziłam podłamana, bo efektu nie było, ale tak końcem drugiego miesiąca rzęsy zaczęły rosnąć jak szalone. Ciężko mi było uchwycić to na zdjęciach, ale dawniej, nawet jak miałam je pomalowane, to na zdjęciu nie było ich widać prawie wcale. Teraz rzęsy widać :D 




Odżywka jest zamknięta w pojemniczku przypominającym eyeliner, pędzelek jest również taki sam. Odżywka jest bezbarwna i bezwonna. Nie uczuliła mnie, nie miałam żadnych podrażnień, zaczerwienień. Przez pierwsze dwa miesiące używałam jej codziennie, teraz już drugi miesiąc używam jej co drugi dzień dla podtrzymania efektu. Jeszcze sporo jej zostało w buteleczce, więc pewnie kolejne dwa miesiące wytrzyma :) 






Mimo niefajnego podejścia firmy chyba się skuszę na kolejną buteleczkę, fajnie mieć w końcu rzęsy, które widać :D 



Buziaki :*

12/17/2015

Ciuchy? Nie tylko!

Hej hej :)


Do tej pory na moim blogu pokazywałam Wam z zagranicznych stron tylko ciuchy. Ale oferta tych sklepów jest dużo szersza, i można w okazyjnej cenie różne ciekawe rzeczy. Dziś zapraszam Was na przegląd pierdołek ze sklepu SheIn.








Te pędzelki zbierają bardzo dobre opinie, więc chętnie powiększę swoją kolekcję o ten zestaw. Znajdują się w nim zarówno pędzle do oczu jak i do twarzy, więc możemy wykonać nimi pełny make-up. Do tego wyglądają bardzo ładnie, więc będą ozdobą toaletki <3 




Klasyczne awiatorki sprawdzą się w każdej stylizacji. Sama mam podobną parę, tylko w innym kolorze, i noszę je często nawet zimą, same wiecie, jak mocno po oczach mogą dawać promienie słońca odbite od śniegu. Co prawda na razie śniegu nie widać, ale może się to zmieni ;) 





Gąbeczka stanowi u mnie niezbędny gadżet przy wykonywaniu makijażu. Przekonałam się już, że podkład nałożony gąbeczką wygląda dużo naturalniej, możemy ładnie budować krycie i dokładnie zakryć niedoskonałości. Przy odrobinie wprawy nakładanie podkładu gąbeczką wcale nie trwa dłużej niż pędzlem czy palcami, a uwierzcie mi - efekt końcowy wygląda dużo lepiej :) 


Torebka to nieodzowny element kompletnej stylizacji :) Ta na zdjęciu ma bardzo modny w tym sezonie futrzany brelok, do tego bardzo spodobał mi się jej nieoczywisty kolorek, który będzie pasował do wielu stylizacji. 






Jak zima to i czapki. Dawniej rzadko je nosiłam, ale notoryczne zapalenie zatok zmusiło mnie do zmiany podejścia w tej kwestii, mimo, że teraz jeszcze nie jest zimno, ja już noszę czapko-opaskę kupioną na alie :) Ta ze zdjęcia wygląda na milusią i ciepłą, więc chętnie wrzuciłabym ją do koszyka :) 



Oczywiście bardzo proszę o KLIK <3 












12/14/2015

Zimowo :)

Hej hej :)

Przyznam się Wam, że dzisiejszy post powstaje zupełnie na spontanie, mam ochotę sobie z Wami "pogadać" a fotki ogarnę dopiero koło środy, kończymy z Agatką domki stawiać, jak skończymy to pochwalę się Wam fotkami naszych dzieł (na facebooku KLIK już Wam część pokazywałam).



Ani się obejrzałam, a mamy już połowę grudnia, jeszcze troszkę a zima będzie w pełni. Co prawda na razie śniegu ani widu, ani słychu. Z jednej strony cieszę się, bo okropny ze mnie zmarzluch, nawet ostatnio przeniosłam się z moim stanowiskiem pod grzejnik, pokazywałam Wam dzisiaj na fb. Lubię ciepełko, słońce, wakacje :) 


Ale lubię też pojeździć na łyżwach, mam nawet w pobliżu kryte lodowisko - rolkowisko, w sezonie letnim można tam w spokoju pojeździć na rolkach, zimą rozkładają urządzenia chłodzące i powstaje lodowa tafla, na miejscu jest również wypożyczalnia sprzętu.

Od jakiegoś czasu marzę o tym, by nauczyć się jazdy na nartach, ale jakoś nigdy mi nie jest "po drodze". Zawsze wypada coś ważniejszego lub po prostu innego, chociaż na infrastrukturę również nie mogę narzekać, rzut beretem ode mnie jest sporo wyciągów narciarskich, mieszkam na przedsionku Tatr, teren w okolicy jest pagórkowato - górzysty, więc jest gdzie jeździć. 



Najbardziej przeraża mnie to, że mogę się wyłożyć na glebie i sobie coś zrobić, z moim szczęściem to bardzo prawdopodobne :D Dlatego pierwszą rzeczą, o której pomyślałam po zakiełkowaniu pomysłu o nauce jazdy, nie było oglądanie sprzętu ale rozglądanie się za jakimś ubezpieczeniem. Znalazłam je dzięki TEJ porównywarce, mam je już upatrzone, więc pora rozejrzeć się za jakimś sprzętem. Na początek, kiedy nie wiem, czy mi się to spodoba nie mam zamiaru inwestować jakichś zawrotnych kwot. W sumie, to jak na razie na sprzęcie zupełnie się nie znam, może Wy coś doradzicie? Na pierwszy raz wezmę coś z wypożyczalni, ale jeśli mi się spodoba (lub raczej jeśli mi nie obrzydnie od początku ;) ) to jeszcze w tym sezonie będę chciała coś kupić. Zawsze to lepszy swój sprzęt, prawda? ;) 

A Wy, jakie sporty zimowe uprawiacie?




Buziaki :*

12/09/2015

Ażurek :)

Hej hej :)


Na wstępie chcę Wam przypomnieć o konkursie KLIK - czasu coraz mniej a zgłoszeń mało, na razie zanosi się na to, że zgodnie z regulaminem będę musiała konkurs zakończyć bez rozstrzygania, bo zainteresowanie prawie zerowe. Aż tak się Wam nie podobają nagrody? :( Szkoda :( 
Ale ja dziś nie o tym - przyszła parę dni temu do mnie paczuszka z SheIn. Bluza, której szczerze powiedziawszy troszkę się obawiałam, po nieudanym zamówieniu bluzy w podobnym stylu. Jednak jestem miło zaskoczona. 


Materiał jest średniej grubości, typowo dresowy. Uszyta jest porządnie - równo zszyta, nie odstają żadne nitki. Słowem - jestem na tak :) 








Bluzę kupicie TUTAJ - oczywiście bardzo proszę o klik :* 





Buziaki :*

12/07/2015

Negative space - projekt u Elizy :)

Hej hej :)

Jestem :P Co prawda pazurki ścięte na zero, ale jak tylko przeczytałam tematy projektu u Elizy, to w mojej głowie powstało to zdobienie. Spóźniłam się tylko o jeden dzień, ale chciałam, żeby chociaż minimalnie pazurki przez te kilka dni podrosły. Nie udało się, jak na złość paznokcie zastrajkowały i stanęły w miejscu, choć zwykle rosną bardzo szybko.

Tak jak w tytule posta, dziś mam dla Was negative space. O co właściwie chodzi w tej technice? Banalnie proste - po prostu zostawiamy pewną część paznokcia nie pomalowaną żadnym kolorowym lakierem. Można użyć topu bezbarwnego lub z drobinkami, ważne, żeby prześwitywała "goła" płytka.


Nie przedłużając - zapraszam na zdjęcia:






I jak Wam się podobają? :) 




Buziaki :*

Trochę lata ;)

Hej hej :)


Zatoki pomału puszczają, wreszcie nie boli mnie 24h na dobę. Ostatni tydzień był po prostu koszmarny pod tym względem. W piątek byłam drugi raz u lekarza, zmienił mi antybiotyk na inny i nareszcie widzę jakikolwiek efekt. 



Tak jak Wam, dziś przychodzę do Was z Wishlistą ze sklepu Dressgal. Wszystkie rzeczy chętnie bym przygarnęła, jeśli pomożecie w klikaniu, to kilka z nich do mnie trafi, więc liczę na Was :* 







Spodnie o takim fasonie chodzą za mną już od dawna, są bardzo uniwersalne, i można je założyć zarówno do trampek jak i szpilek :) Kolor też będzie pasował prawie do wszystkiego, na dodatek nie kosztują dużo, więc pewnie jako pierwsze wpadną do mojego koszyka.










Ostatnio mam fazę na koronkę pod każdą postacią <3 Widzieliście już sweterek z uroczą koronkową wstawką, teraz chcę coś na sezon s/s. Prosty top sprawdzi się do wielu stylizacji, zarówno do jeansów jak i klasycznej spódnicy.







Ta sukienka/tunika spodobała mi się już dawno temu na BPS, jednak cena tam jest dość zawyżona. Do tego na Dressgal znalazłam ją w moim ukochanym fiolecie <3 Tunik nigdy za wiele, mam ich w swojej szafie kilka i ciągle mi mało. Doskonale sprawdzą się do jeansów czy legginsów na gonienie po mieście.





Świetna bluzeczka z odkrytymi plecami. Przód ma dość zabudowany, ale o jej uroku decyduje właśnie dekolt na plecach. Również bardzo uniwersalna, na upalne lato (mam nadzieję, że takie będzie) będzie jak znalazł <3 







Jeśli nie lubisz śmigać bez stanika, to taki świetnie się sprawdzi do bluzek z odkrytymi plecami. Sama mam podobny, ale zawsze przyda się jeszcze jeden :P 



Co z mojej listy spodobało się Wam najbardziej?



Buziaki :*