11/07/2015

Co zamiast toniku? Mój hit ostatnich tygodni!

Hej hej :)



Dziś pora na kolejną recenzję :) Produkt wybrałam sama do testowania, dzięki uprzejmości firmy MAZIDŁA



Dziś na tapecie - hydrolat oczarowy. Zacznijmy jednak od tego, co to właściwie są te hydrolaty:




Hydrolaty (Hydrosols) są nazywane inaczej „wodami kwiatowymi”, „wodami roślinnymi” lub destylatami. Nazwa „woda kwiatowa” może być nieco myląca, gdyż terminem tym określane są często wody powstałe przez wymieszanie syntetycznych olejków zapachowych lub naturalnych olejków eterycznych z wodą. Tak otrzymana woda kwiatowa nie ma nic wspólnego z naturalnym hydrolatem, którego nie da się otrzymać poprzez wymieszanie olejku z wodą.
Właściwe  hydrolaty powstają jako uboczny produkt pozyskiwania olejków eterycznych w procesie destylacji z parą wodną całych roślin lub ich części. Podczas procesu destylacji para wodna porywa nierozpuszczalne w wodzie drobiny olejku eterycznego, a następnie po wychłodzeniu olejek jest oddzielany od wody. Pozostała woda destylacyjna, która zawiera rozpuszczalne w wodzie części składowe materiału roślinnego oraz niewielkie (0.02% - 1%) ilości olejku eterycznego to właśnie hydrolat. [Żródło]



Hydrolat kupicie TUTAJ w różnych pojemnościach, ja do testów wybrałam buteleczkę o pojemności 100ml




Jak widzicie hydrolat znajduje się w klasycznej, "aptecznej" buteleczce z ciemnego szkła. Zapach..też apteczny ;) Bardzo charakterystyczny, ziołowy, dość intensywny. Trzeba lubić takie zapachy - ja akurat lubię, więc jego używanie to czysta przyjemność, ale przypuszczam, że są osoby, którym ten zapach kompletnie nie będzie odpowiadał. Ale dla jego działania warto się pomęczyć, ręczę :) Koloru  hydrolat nie ma żadnego, jest zupełnie bezbarwny.


Właśnie, działanie - hydrolatu używam już dość długo, na jego rzecz odstawiłam dotychczas stosowany tonik. I nie żałuję - już powoli zapominam, co to znaczy świecenie na twarzy. Hydrolat świetnie uspokaja skórę, sprawia, że znacząco spada produkcja sebum - dzięki temu nie muszę już matowić makijażu w ciągu dnia. Po aplikacji skóra jest miękka, nie występuje uczucie ściągnięcia, od razu widoczny jest mocny mat, który trwa i trwa. 


Jak może kojarzycie - jestem w trakcie kuracji kwasami - hydrolat wspaniale koi skórę po ich użyciu, nie wiem, co to podrażnienia czy zaczerwienienia. Jednym słowem - koniec testowania drogeryjnych toników, znalazłam właśnie swój ideał, któremu pozostanę wierna :) Gorąco polecam - jeśli twoja cera jest tłusta lub mieszana, to będziesz zachwycona jego działaniem!




Buziaki :*

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję, że ze mną jesteście :*