9/30/2015

Papużka

Hej hej :)

Zakochałam się w makijażu typu cut crease <3 Nie będę Wam tu wklejać przykładów, wpiszcie sobie w google, to zobaczycie, jakie to cudeńko. Od jakiegoś czasu uparcie trenowałam ten rodzaj makijażu, ale za żadne skarby nie chciał mi wyjść. 

Dopiero po obejrzeniu kilku filmików wpadłam na to, żeby górne odcięcie zrobić produktem kremowym. Niestety nie mam żadnego cienia w takiej formie, pozostał mi tylko eyeliner (którego swoją drogą używam czasem zamiast cienia) w bardzo żywym i wesołym kolorze. Stąd tytułowa "papużka" - makijaż raczej ;) nie nadaje się na co dzień, nawet na imprezę może być zbyt krzykliwy, chociaż ja bym tam oporów nie miała.

Jak już wspomniałam - użyłam kremowego eyelinera, o którym pisałam TUTAJ, lekko go roztarłam ku górze. Na to położyłam cień w zbliżonym kolorze, jeszcze bardziej roztarłam.

Niżej położyłam biały i brązowy cień, dolną powiekę zaznaczyłam czernią. Do tego kreska, również czarna, tusz na rzęsy - i gotowe :) 









Buziaki :*

9/29/2015

Moje pierwsze zamówienie z She In

Hej hej :)


Jak w tytule - pora pokazać Wam moje pierwsze zamówienie ze sklepu +SheIn Official. Nie miałam w swojej szafie żadnej! sukienki z długim rękawem, więc korzystając z okazji postanowiłam to zmienić. Do sukienki założyłam kolorowy naszyjnik, który już widzieliście na blogu. Oczywiście Kala <3 musiała mi towarzyszyć podczas zdjęć ;) 








Jak widzicie, sukienka wykonana jest z melanżowej tkaniny, niestety jest dość cienka, więc na miesiące zimowe raczej się nie nada :( Szkoda, bo bardzo mi się spodobała, przypadł mi do gustu zwłaszcza oryginalny dekolt na plecach. 

Całość jest uszyta bardzo dobrze, odstających nitek nie odnotowałam, krzywych szwów również. Jedyną rzeczą, na którą zwróciłam uwagę jest brak obszycia dołu, co prawda tkanina jest z tych nie snujących się, ale całość wyglądałaby porządniej.

Ogólnie jestem na plus, na pewno będę tę sukienkę zakładać nie jeden raz. 
Sukienkę możecie kupić tutaj - KLIK






Buziaki :*

Szminka MUR - Bliss

Hej hej :)


Wreszcie stałam się posiadaczką osławionych już kosmetyków +Makeup Revolution. Do mojej kosmetyczki wpadła między innymi szminka, parę razy jej już użyłam, więc pora napisać o niej kilka słów.



Szminka, którą posiadam to odcień Bliss - coś pomiędzy ostrym łososiem a pomarańczą. Opakowanie to zwykły, tradycyjny sztyft bez żadnych udziwnień, jedynym wyróżnikiem jest krążek plastiku w kolorze szminki - bardzo ułatwia sprawę, jeśli mamy kilka szminek w podobnych opakowaniach.






Szminka ma kremową konsystencję, bez trudu zaaplikujemy ją na usta - czy to bezpośrednio z opakowania, czy też za pomocą pędzelka.




Za taką cenę nie możemy wymagać nie wiadomo jakiej trwałości, ale kilka godzin (jeśli nie jemy i nie pijemy) wytrzymuje bez problemu. Na ustach wygląda tak:



Podsumowując - taki średniaczek, ale jeśli lubisz bawić się kolorami, to na pewno coś wpadnie Ci w oko z bogatej oferty MUR.


Buziaki :*

9/28/2015

Makaron ze szpinakiem

Hej hej :)

Jestem bardzo makaronowa ;) Makaron mogę jeść codziennie, za to ziemniaki jem tylko pod postacią frytek, od wielkiego dzwonu. A skoro uwielbiam makaron, to mam na niego kilka sprawdzonych przepisów. Dzisiaj coś na szybko:

Co potrzebujemy (porcja na 4 osoby)

dowolny makaron 0,5 kg - polecam falbanki 
szpinak mrożony - najlepsze są rozdrobnione liście, ale mogą być "grubsze"
2 serki topione - gouda lub ementaler
3 ząbki czosnku
mała śmietana
łyżka margaryny



Makaron gotujemy według przepisu. Szpinak wrzucamy do rondelka ze śladową ilością wody - tylko tyle, żeby nam się nie przypalił podczas rozmrażania. Gdy się już rozmrozi - dodajemy łyżkę margaryny i go podsmażamy. Dodajemy zgnieciony czosnek, wrzucamy serki i mieszamy aż się rozpuszczą. Dodajemy śmietanę i gotowe :) 





Szybko i smacznie - czego chcieć więcej? 


Buziaki :*

Debiutancki! negative space

Hej hej :)


Zdobienia w stylu negative space już od jakiegoś czasu szturmem zdobywają internet. Miałam ochotę stworzyć coś w tym stylu już dawno, ale głupia ja! - pewnego pięknego razu z czystego lenistwa nie położyłam bazy pod zielony lakier. I wiecie już czym to się skończyło, prawda? Paskudny, żółty barwnik wżarł się w moje pazurki, no i cóż, wstydliwie chowałam je pod kolorowymi emaliami, czekając aż odrosną. 

Wreszcie się doczekałam, i oto przybywam do Was z - niekoniecznie jesiennym - negative space. 

Inspirację znalazłam w sieci, teraz już Wam nie powiem na jakiej stronce trafiłam na to urocze zdobienie. Zmieniłam tylko troszkę kolor na nieakcentowanych paznokciach, wzorek na paznokciach z negative pozostał dokładnie taki sam.

Iście wiosenne zdobienie, tak na poprawę humoru, który całkiem mi się zważył przy tej szaro - burej i ponurej aurze, jaka panuje za oknem.







I jak się Wam podobają takie kwiatuszki? ;)  

Zdobienie powstało na potrzeby projektu u Terii :) 







Buziaki :*

9/27/2015

Rudy, rudy rydz ;)

Hej :) 

Nie wiem, czy wiecie (bo nigdy nie mieliście mnie okazji tak widzieć ;) ) ale jestem naturalną "mysią" blondynką. Kolor zupełnie nijaki, nigdy mi się nie podobał. Swoją przygodę z koloryzacją zaczęłam bardzo wcześnie, bo w wieku 14 lat. 

Stało się to poniekąd przypadkiem - do jakiejś gazety była dołączona saszetka z farbą, która miała zejść po 2-3 myciach. Nie zeszła, na dodatek samodzielnie ją nakładając uzyskałam pełno plam i prześwitów. Jako, że kolor saszetki był całkowicie różny od moich naturalnych włosów - wyglądało to tragicznie. Wtedy już mama osobiście poszła mi do sklepu po farbę w odcieniu zbliżonym do naturalnych. Nie do końca trafiła z kolorem ;) więc gdy pojawił się odrost ponownie zafarbowałam, i tak mi już zostało do dzisiaj.


Od jakiegoś czasu jestem wierna rudościom na włosach, według sporego grona osób najbardziej mi w nich do twarzy, a i sama się w nich bardzo dobrze czuję. Dziś więc parę słów o farbie, której używam już prawie rok.


























Co pisze o niej producent? 
Lubisz być zauważana? Okryj swoje włosy płomieniem! Soczysty, intensywny odcień płomienna iskra zapewni stylizację godną każdego spojrzenia!
Problem
Włosy bez wyrazu, potrzebujące odświeżenia koloru przy jednoczesnym odżywieniu.
Recepta
Farba do włosów Naturia Color.
Efekt
Intensywny, soczysty kolor oraz odżywienie. Włosy są lśniące, miękkie i sprężyste.
Składniki wiodące
Proteiny mleczne, chroniące i intensywnie odżywiające włókna włosów, oraz ekstrakt z brzoskwini - bogate źródło witamin i soli mineralnych, działający na włosy odżywczo, odświeżająco i tonizująco.


Moje włosy po 2 miesiącach od koloryzacji:



Włosy farbuję różnie - czasem co miesiąc, czasem, gdy chcę im dać odpocząć wytrzymuję do dwóch miesięcy, i tak właśnie było tym razem. Mam bardzo! gęste włosy, więc mimo, że nie są jeszcze zbyt długie (do ramion im trochę brakuje) to konieczne było kupienie dwóch opakowań, co nie jest dużym wydatkiem, bo farba kosztuje w okolicy 6zł za sztukę.

W pudełeczku znajduje się, standardowo, utleniacz, farba i jednorazowe rękawiczki oraz instrukcja użycia.



Po rozrobieniu składników farba przybiera wściekle fioletowy kolor :D Ale jak zobaczycie niżej - już podczas nakładania zmienia się w pomarańcz. 




Co mogę o niej powiedzieć? 

Zapach ma dość intensywny, więc konieczne jest działanie w dużym, dobrze wentylowanym pomieszczeniu. Próba aplikacji jej w małej łazience skończyła się atakiem kichania :D Ze względu na oporność moich włosów trzymam ją na głowie troszkę dłużej niż jest zalecane. 

Jak widzicie na pierwszym zdjęciu - po dwóch miesiącach od użycia - nadal widać ją wyraźnie na włosach, blaknie równomiernie, i w przeciwieństwie do wielu rudości, które już używałam - jej wypłukiwanie się jest na akceptowalnym poziomie. 

Moje włosy są odporne na wszelką ingerencje, również chemiczną (wiem, szczęściara ze mnie ;) ) więc uszkodzeń włosa wynikających z farbowania - nie zauważyłam. 

Na koniec jeszcze fotki włosów świeżo po zmyciu farby:



Jak widzicie kolor jest bardzo intensywny, aż razi po oczach. Mniej więcej przez pierwsze 3 tygodnie jest taki, później stopniowo blednie.

Podsumowując - bardzo dobra farba za niewielkie pieniądze, warto ją wypróbować. 

Buziaki :*

9/26/2015

Paletka cieni z BPS

Hej hej :)


Dzisiaj, tak jak obiecałam, mam dla Was recenzję paletki, która od jakiegoś już czasu gości w moim makijażu. Niestety właśnie się zorientowałam, że na chwilę obecną jest ona już niedostępna, jej siostrę w innych kolorach znajdziecie TUTAJ

Paletka przedstawia się następująco:





Jak widzicie paletka zawiera 5 większych cieni i 10 troszkę mniejszych, z tym, że 2 fiolety i 4 brązy są do siebie dość zbliżone. Oprócz jednego, żółtego cienia paletka utrzymana jest w dość neutralnej kolorystyce, sprawdzi się zarówno na co dzień jak i na wieczór. Wszystkie cienie, oprócz czarnego, są z shimerem, czerń jest na pograniczu satyny i matu. 





Cienie są bardzo dobrze napigmentowane, osypują się w naprawdę śladowej ilości, więc współpracuje się z nimi dobrze. Na bazie, o której nigdy nie zapominam, utrzymują się z powodzeniem przez cały dzień. 


Co prawda za te pieniądze kupicie już MUR, do Sleeka troszkę trzeba dołożyć, ale jeśli lubicie bawić się makijażem, to ta paletka nie będzie złym wydatkiem. Co prawda od shimerów obecnie się w makijażu odchodzi, ale jako akcent sprawdzą się świetnie.

Jak zwykle przypomnę Wam, że jeśli chcecie kupić coś z BPS, to zawsze możecie skorzystać z momjego kodu, który obniży wartość nieprzecenionych produktów o 10%



Buziaki :*

9/25/2015

Zielono mi...

Hej hej!

Wreszcie - nareszcie ;) coś dla Was zmalowałam! Od razu się usrawiedliwię, co do stanu moich brwi - zarośnięta jestem, wiem, ale chcę wyznaczyć im nowy kształt, dlatego zapuszczam ile się da :) Oczywiście w użyciu jest niezastąpiony Jantar ( o nim pisałam TUTAJ)


Dziś kolejne z testowych mejkapów, w kolejnym wpisie opowiem Wam troszkę o jednej z moich nowych paletek do makijażu. 



Wykorzystałam tylko 3 cienie - brąz, czerń i piękny zielony duochromek - niestety na zdjęciach totlnie przygasł, ledwie widać, że ma to coś z zielenią wspólnego. Musicie uwierzyć mi na słowo, że na żywo jest to piękna, głęboka zieleń mieniąca się na złoto i brązowo.


Zaczynam oczywiście od zrobienia brwi i nałożenia cienia bazowego na całą powiekę.

Załamanie powieki dość szeroko zaznaczam brązem, cieńszą linią prowadzę czarny cień




Na ruchomą powiekę, oprócz jej centralnej części, nakładam czarny cień





Na środek górnej powieki i całą dolną nakładam duochromowy, zielony cień. Tuszuję rzęsy i gotowe :) 




Buziaki :*

9/24/2015

Nie tylko wygoda

Hej hej :)

Dzisiaj chcę poruszyć dość ważny dla kobiet temat. Biustonosz. Nosimy go codziennie (no prawie ;) )Zastanawiałyście się czasem, jak wpływa on nie tylko na Waszą wygodę?

Dobrze dopasowany biustonosz to nie tylko kwestia tego, że nic Was nie będzie gnieść, uwierać. Niedobrany biustonosz powoduje, że piersi się deformują, może dojść do zatrzymania przepływu limfy, prowadzić do dolegliwości żołądkowych a nawet problemów z oddychaniem.



W doborze odpowiedniego biustonosza ważne jest, by w odpowiedni sposób wymierzyć się. Obwód pod biustem mierzymy ściśle, zaokrąglając w dół do pełnych 5 cm - czyli jeśli z pomiaru wyjdzie nam 73 cm - powinnyśmy wybrać biustonosz o rozmiarze 70. Obwód w biuście mierzymy luźniej, z różnicy między obwodami wychodzi nam rozmiar miseczki. 

Jeśli macie problem z samodzielnym wymierzeniem się, zawsze możecie skorzystać z usług brafiterki, coraz więcej salonów z bielizną oferuje taką usługę, najczęściej w cenie bielizny. Warto skorzystać z takiej okazji, by wreszcie mieć biustonosz idealnie dopasowany - gwarantuję Wam, że od razu odczujecie różnicę!


A co z modelami? Jest ich obecnie naprawdę wiele, ale do najpopularniejszych chyba należą bardotki a także biustonosze push - up. Sama, mając małe C chętnie wybieram taki model. Sprawia on, że piersi wydają się większe, pełniejsze. Odpowiednio wyprofilowany push - up jest idealny do większych dekoltów ;) Dobrze dopasowany biustonosz to +100 do pewności siebie, więc nie warto na nim oszczędzać. 




Buziaki :*

9/19/2015

Pencil brush od BPS

Hej hej

Jak w tytule - dzisiaj napisze parę słów o pędzelku z wciąż powiększającej się kolekcji ;) Już mówiłam Wam, że biorąc pod uwagę ich cenę (na promocji już za 1$) to te pojedyncze pędzelki z BPS są po prostu świetne!

Ten konkretny model kupicie TUTAJ właśnie za dolara.
Przyznam Wam się, że wpadł do mojego koszyka za sprawą cudownego koloru <3 Zarówno rączka jak i włosie są w pięknym, turkusowo - miętowym kolorze. Co prawda włosie szybko odbarwiło się od fioletowego pigmentu, ale z rączką nic się nie dzieje.  Włosie jest równo przycięte, nic nie sterczy, nic się nie sypie.




Pędzelek jest troszkę za miękki by rysować nim bardzo precyzyjne linie, ale do wykonania cieniem kreski czy podkreślenia dolnej powieki jest doskonały. Z całą pewnością zamówię kolejne pojedyncze pędzelki z BPS, wciąż mi mało, a moja kolekcja wciąż rośnie :P 


Przypomnę Wam na koniec, że jeśli chcecie zamówić coś z Born Pretty Store to możecie skorzystać z mojego kodu, który obniży wartość Waszego koszyka aż o 10 %, działa on na nieprzecenione produkty. Do tego nierejestrowana przesyłka jest zawsze za FREE ;) 








Buziaki :*

Syrenka?

Hej hej :)

Miałam szczery zamiar wykonać wczoraj dla Was manicure w kolorze niebieskim - w ramach nadrabiania wyzwania tęcza. Z pudełeczka, w którym mieszkają sobie moje lakiery wyciągnęłam buteleczkę lakieru marki Misslyn. Pięknie mieniący się kolor, zasługuje na nazwę, jaką mu nadano: Mermaid. 

Zresztą zobaczcie same, jak cudownie wygląda, na dodatek zdjęcia nie oddają rzeczywistego wyglądu w 100%, na żywo ma poświatę w zielonkawym kolorze, która cudownie błyszczy.





Zadowolona z wyboru siadłam przy biurku i zaczęłam malować: pierwsza warstwa, druga warstwa, trzecia, czwarta.... Tak, aż 4 warstwy, a na upartego przydałaby się i piąta. Koszmar. Schło to wieczność, a na koniec sama strzeliłam sobie w stopę - pokryłam całość topem wydłużającym trwałość (nie wysuszaczem) i to był mój błąd. Top rozmiękczył wszystkie warstwy do spodu, powstała na paznokciach ciastolina, która po pół godzinie nie wykazywała oznak przeschnięcia. 
Po prawie godzinie myślałam, że już jest ok i siadłam do komputera. Okazało się, że nie jest ok, całość dalej była plastyczna, nabawiłam się odgnieceń, rys i Bóg wie czego. Zmyłam w cholerkę.

Kolorek mi się bardzo podoba, wypróbuję go jeszcze w roli topu, by uzyskać efekt syrenki, już nawet mam w głowie lakier, który posłuży mi za bazę. Jednak samodzielnie - nigdy więcej.



Buziaki :*

9/17/2015

Dzień chłopaka - pomysł na prezent + KOD RABATOWY dla Was :)

Hej hej :)

Dzień chłopaka już za chwilkę, więc pora zastanowić się nad jakimś upominkiem ;) Jednym z najpopularniejszych prezentów na takie okazje są niezmiennie perfumy. Nie ważne, czy dla taty, brata czy chłopaka - taki upominek zawsze się sprawdzi, oczywiście pod warunkiem, że w choć niewielkim stopniu znamy gusta obdarowywanego. 

Dziś przygotowałam zestawienie kilku ciekawych zapachów, może któryś z nich wpadnie Ci w oko. Dodatkowo - na końcu posta umieszczony jest kod rabatowy do perfumerii internetowej E-Glamour.pl, może skorzystacie ;) 





Po prostu uwielbiam ten zapach i zawsze oglądnę się za facetem, który nim pachnie ;) Zapach ten już dawno wszedł do klasyki gatunku, od wielu lat cieszy się niesłabnącą popularnością, ale nic dziwnego, bo jest naprawdę piękny. Lekkie i orzeźwiające nuty kwiaty pomarańczy czy mięty doskonale współgrają z nutami drzewa sandałowego i piżma. 




Giorgio Armani Attitude


Pierwsze, co tutaj rzuca się w oczy to oryginalny flakonik, stylizowany na zapalniczkę - z pewnością będzie wyróżniał się na półeczce z kosmetykami. Ale buteleczka to tylko oprawa cudownego, niepowtarzalnego zapachu. Limonka sycylijska i ekstrakt kawy tworzą wraz z lawendą i patchouli ciekawą kompozycję, która zapada w pamięć.




Bvlgari BLV Pour Homme


Inspiracją do stworzenia tego zapachu był aromat znanej na całym świecie herbaty Darjeeling. Jest to świeży, dyskretny zapach, który sprawdzi się na każdą okazję.W linii głowy, oprócz wspomnianej herbaty znajdziemy takie nuty jak kwiat pomarańczy czy konwalię. Inne aromaty, które pojawiają się w tej wodzie toaletowej to chociażby pieprz, drzewo różane czy piżmo. 



Cartier Declaration Essence


Wariacja na temat klasycznego już zapachu Declaration. Lżejsza, delikatniejsza wersja, która doskonale sprawdzi się w sezonie letnim, kiedy preferujemy lżejsze zapachy. Napotkamy tu takie nuty jak mandarynka czy bergamotka otulone pieprzem i ambrą. 



I jak, któryś zapach zaciekawił Was? Poniżej umieszczam wspomniany już kod rabatowy - obniży on wartość Waszych zakupów o 5%, więc warto skorzystać :) 








Buziaki :*

9/16/2015

Tęcza - tydzień czerwony

Hej hej :)

Dzisiaj na szybko wpadłam do Was z oczkiem, które ostatnio zmalowałam. Jak widzicie w tytule posta - nadrabiam pomału kolejne tygodnie z wyzwania "Tęcza", które organizowałam, ale z braku czasu nie zmalowałam nic w terminie. Makijaż we fioletach pokazywałam Wam TUTAJ, dziś pora na czerwień. 

Jest to kolorek raczej rzadko wykorzystywany w makijażu, a szkoda, bo wygląda bardzo oryginalnie. Jest troszkę trudny, bo nasze oczy muszą być wypoczęte, inaczej kolor ten to podkreśli.

Makijaż jest bardzo, ale to bardzo prosty - na całą powiekę nałożyłam ciemnobrązowy cień, tym samym cieniem podkreśliłam dolną powiekę. Czerwieni użyłam w załamaniu powieki. I już ;) 








Buziaki :*

9/15/2015

Błotko :)

Hej hej

Dzisiaj mam dla Was recenzję maseczki, którą stosuję już od jakiegoś czasu, więc najwyższa pora napisać o niej parę słów. Mowa o błękitnej glince prosto z Rosji :) 


Maseczka mieści się w kartonowym pudełeczku, w którym znajdziemy dwa mniejsze woreczki mieszczące w sobie po 100 g glinki.


Wbrew nazwie - glinka ma kolor zgniłozielony, podobny do większości innych glinek. Aby przygotować ją do nałożenia na twarz - mieszamy odpowiednią ilość proszku z taką samą ilością ciepłej wody. Musimy pamiętać o tym, by w czasie przygotowywania i nakładania maseczki - nie używać żadnych metalowych przyrządów.





Maseczkę nakładamy na twarz na 20 minut, po tym czasie zmywamy ciepłą wodą. Efekt? Wszelkie podrażnienia ukojone, skóra miękka i przyjemna w dotyku, widocznie oczyszczona. Jest to jedna z lepszych maseczek, jaką miałam przyjemność stosować, właśnie kończę pierwsze opakowanie, ale na pewno na nim nie poprzestanę :) 

Buziaki :*