1/29/2015

Makijaż/pielęgnacja: Podkład mineralny Neauty w akcji!

Cześć :*

Do tej pory zawsze widziałyście mnie w mejkapie. Żeby pokazać Wam moc minerałów, to jak cudownie kryją, muszę niestety pokazać się Wam soute. Mam bardzo problematyczną cerę, dodatkowo jeszcze dopadł mnie comiesięczny wysyp, więc wyglądam tragicznie. Ale nie ma tego złego, jeśli nie zejdziecie wcześniej na zawał, to zobaczycie gołym okiem, jak wygląda krycie mineralnego podkładu :)


Powiem Wam szczerze, że tego krycia obawiałam się najbardziej, sądziłam, że będzie niewystarczające. A tu miła niespodzianka :)

W teście wykorzystałam podkład w odcieniu neutral light od firmy Neauty, który możecie kupić TUTAJ, za niecałe 45 zł. Jeśli nie jesteście pewne, jaki odcień wybrać, możecie zamówić próbki w różnych kolorach, koszt takiej próbki to niecałe 4 zł

Co o podkładzie mówi nam producent?

Podkład zapewnia długotrwały efekt matowej twarzy. W zależności od liczby nałożonych warstw umożliwia uzyskanie od lekkiego do średniego krycia. Doskonale wyrównuje koloryt cery oraz pozwala ukryć drobne niedoskonałości.



Skład jest bardzo prosty, co jest jedną z zalet minerałów:

Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Boron nitride +/- C.I. 77492, C.I. 77499, C.I. 77491


Co ja mogę powiedzieć o podkładzie Neauty?

Podkład otrzymujemy z słoiczku z sitkiem, wykonanym z porządnego plastiku. Dodatkowo sitko przykryte jest zatyczką, więc mamy pewność, że nic się niechcący nie wysypie. Kolor jaki jest każdy widzi :P Ciężko opisać jeden z wielu odcieni beżu, ale wydaje mi się, że kolor, który wybrałam jest bardzo uniwersalny i będzie odpowiedni dla wielu z Was. O długofalowych efektach stosowania podkładu mineralnego jeszcze nie mogę Wam nic powiedzieć (na pewno za jakiś czas pojawi się wpis na ten temat), dziś chciałam wspomnieć tylko o samym stosowaniu, i pierwszych wrażeniach.

Podkład aplikuje się wygodnie, używamy go w taki sposób jak klasycznego pudru. Nakładamy go pędzlem, najlepiej takim specjalnie przeznaczonym do tego rodzaju podkładów. Jeśli zależy Wam na mocniejszym kryciu, to możecie użyć metody stemplowania, i na koniec delikatnie omieść całą twarz by pozbyć się nadmiaru produktu. Mi zależy na mocnym kryciu, więc właśnie tak postąpiłam. W przeciwieństwie do zwykłych pudrów, podkłady mineralne dają bardzo naturalny efekt, w żadnym wypadku nie dają efektu maski.

Nie miałam wcześniej do czynienia z minerałami, sceptycznie podchodziłam do krycia, jakie mogą zapewnić. Jednak poniższe zdjęcia ilustrują, jak bardzo się myliłam.

                                    PRZED                                                             PO

Jeśli dotrwałyście do końca, to widzicie, że jak na razie żadnych wad nie mogę wymienić. O zaletach samych minerałów pisałam w poprzednim poście. Aplikacja i krycie również nie budzą żadnych zastrzeżeń.

Używacie minerałów? Miałyście do czynienia z firmą Neauty? :)
Buziaki, 


1/28/2015

Makijaż/pielęgnacja: Kilka słów o minerałach oraz swatche podkładów mineralnych Neauty

Hej, hej!

Dzisiaj mała zapowiedź testów! Nawiązałam współpracę z firmą Neauty, która zajmuje się produkcją i dystrybucją kosmetyków mineralnych. Zyskują one coraz większe grono zwolenniczek, i wcale mnie to nie dziwi!


Produkty Neauty posiadają wszystko, co najcenniejsze w kosmetykach mineralnych:
  • nie zawierają szkodliwych substancji, takich jak: konserwanty, barwniki chemiczne czy też substancje zapachowe
  • są pozbawione talku, tlenochlorku bizmutu, olejów, wosków i silikonów
  • nie zatykają porów, przez co skóra może swobodnie oddychać
  • ze względu na brak szkodliwych, drażniących czy komodogennych substancji są odpowiednie dla wszystkich typów cer, nawet najbardziej wrażliwych, atopowych czy trądzikowych
  • zawartość tlenku cynku oraz dwutlenku tytanu sprawia, że stanowią naturalną barierę przed promieniowaniem UVA i UVB
  • tlenek cynku dodatkowo posiada właściwości antybakteryjne oraz lecznicze – działa łagodząco na podrażnienia oraz ułatwia gojenie się ran
  • na twarzy wyglądają naturalnie, nie powodują powstawania nieestetycznego efektu „maski”
  • ze względu na swoja postać oraz sposób aplikacji są niezwykle wydajne
Produkty Neauty możecie kupić na ich stronie [KLIK], gorąco zachęcam do zapoznania się z ofertą, kolorów jest tak dużo, że z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie :)


Tutaj macie swatche kilku kolorów, których próbki otrzymałam jako dodatek do pełnowymiarowego produktu:


Swatche na ręce wykonane w takiej kolejności, jak widzicie na poniższym zdjęciu:


Jutro pokażę Wam, jak podkład prezentuje się na twarzy, powiem Wam, że pierwsze wrażenie jest całkiem przyjemne, chyba się zaprzyjaźnimy. Jak widzicie ja mam kolor neutral light, i chociaż kolor wybierałam prawie w ciemno, to udało mi się utrafić w dziesiątkę. 

Jak wspomniałam wyżej: kosmetyki mineralne to idealne rozwiązanie dla wrażliwców i trądzikowców. "Zwykłe" kosmetyki mają rozmaite dodatki, które mogą nasilać nasze problemy związane ze skórą, z tego powodu część kobiet rezygnuje z makijażu, choć nie raz miałyby na niego ochotę. Kosmetyki mineralne to rozwiązanie tego problemu – to nie jest pospolita kolorówka pełna zapychaczy, to kosmetyki, które oprócz pokrywania i barwienia naszej skóry: leczą ją, lub w najgorszym wypadku są dla niej zupełnie obojętne. Nawet silnie kryjąca warstwa używana codziennie nie nasili, jak w przypadku tradycyjnych kosmetyków, mojego trądziku, wręcz przeciwnie. 

Lubicie minerały? Jakie firmy goszczą w Waszej kosmetyczce?

1/27/2015

Pielęgnacja: Błotko - czyli maseczka Kleopatra od Dermaglin

Hej :)

Czy coś, co wygląda jak błotko może mieć na nas zbawienne działanie? Jasne, że tak ;) Już dawno odkryliśmy wspaniałe działanie różnego rodzaju glinek, i dziś napiszę Wam parę słów o takiej glinkowej maseczce.


Maseczka KLEOPATRA od Dermaglinu to cudowne połączenie zielonej glinki z innymi, dobroczynnymi dla naszej skóry składnikami.





Co nam mówi producent?

Kleopatra - królowa Egiptu, w poszukiwaniu sekretnej formuły piękna doceniła moc miodu, płatków róż oraz glinek. Minerały zawarte w glinkach oprócz dokładnego oczyszczania działają na skórę kojąco, łagodzą podrażnienia, aktywizują naturalne funkcje skóry i wspomagają jej zdolność wydalania substancji toksycznych. Wygładzająca siła miodu i białko jedwabiu są doskonałymi partnerami w walce o piękną i zdrową cerę. Maseczka z powodzeniem zatrzymuje wilgoć i gwarantuje długotrwałe nawilżenie skóry.


Skład: Kaolin Clay, Aqua, Hydrolizet silk, Mel, Rosa Canina, (Jojoba) Seed Oil, Dehydroacetic Acid

Jak widzicie skład jest bardzo prosty - żadnej tablicy Mendelejewa, jak to w niektórych maseczkach bywa. Krótki i w miarę naturalny skład to coś, co mimo wszystko zazwyczaj sprawdza się najlepiej. Niektórzy producenci upychają do swoich produktów co się da, by tanio zwiększyć ich objętość, a prawdziwie działających półproduktów musimy szukać na samym końcu składu, w symbolicznych wręcz ilościach. Tu Dermaglin się postarał i stworzył mieszankę złożoną z kilku dobroci 😊



Maseczka Kleopatra – co ja mogę powiedzieć?


Glinka zamknięta jest w klasycznej saszetce o pojemności 20g, porcja jest idealnie dobrana do jednorazowego użytku. Po otwarciu saszetki otula nas przyjemny, różany zapach, który towarzyszy nam przez cały czas zabiegu. Konsystencja jest dość gęsta, ale nie za bardzo: rozprowadza się idealnie, nie zasycha zbyt szybko, ale tez nie kapie wszędzie dookoła. Kolor maseczki – jak widzicie na poniższym zdjęciu – to takie typowe zielonkawe błotko.


Po zmyciu maseczki skóra jest widocznie oczyszczona i odświeżona, zdrowo zarumieniona. Zaczerwienienie szybko ustępuje i pozostawia nas z uczuciem noszenia nowej skóry 💕 Maseczka sprawia również, że cera jest nawilżona, bardziej promienna, gładka. Z przyjemnością przeglądałam się w lustrze po zmyciu maseczki i z pewnością do niej wrócę. A jeśli maniaczka testowania nowych maseczek pisze, że warto po nią sięgnąć ponownie, to coś w tym musi być, prawda? 😉


Miałyście maseczki z tej firmy? Jakie polecacie?

Pozdrowionka,

1/19/2015

Paznokcie: Mój pierwszy raz z cętkami, czyli kilka słów o banalnie prostym zdobieniu

Hej!

Trudno w to uwierzyć, ale pomimo, iż motyw ten podoba mi się od bardzo dawna - dopiero dziś go wykonałam. Miałam napisać post o czymś całkiem innym, siadłam do komputera, i mój wzrok padł na lakier do paznokci. Pisanie poszło w odstawkę, zaczęłam malować.


Na przekór pogodzie - w ruch poszły żywe kolory - słoneczna żółć, ciemny błękit, który na żółtej bazie nabrał zielonych tonów no i troszkę czarnego linera. Bo cętki na paznokciach nie muszą być brązowo-czarne, mi osobiście kolorowe wersje podobają się nawet bardziej, niż te bliższe naturze.


Zdobienie jest idealne dla początkujących pazurkomaniaczek. Nie potrzeba tu precyzji, a wręcz przeciwnie. Nierówności wzorku, niedokładność sprawiają, że wzór staje się bliższy oryginalnemu umaszczeniu zwierzaków. 


Wystarczy, że po wyschnięciu bazowego lakieru nałożymy nieregularnymi ciapkami lakier w odróżniającej się tonacji. Możemy ozdobić tak wszystkie paznokcie, możemy poprzestać na zaakcentowaniu 2-3 na każdej dłoni. Kolorystyka? Tu ogranicza Was tylko wyobraźnia. Zbliżone barwy sprawią, że zdobienie będzie spokojniejsze, jeśli lubicie zaszaleć: neony i kontrastowe barwy są jak najbardziej wskazane!

Po wyschnięciu ciapek dorabiamy im kontury. Również niepełne, szczątkowe. Tu mniej, tam więcej. Jeden sposób wykonywania zdobienia, a naprawdę są setki kombinacji, w jakich możecie je wykonać. Pole do popisu jest olbrzymie!

A więc jeśli chcesz zacząć przygodę z ręcznym malowaniem wzorków, to ten motyw jest idealny na początek. Możesz użyć zarówno lakierów, jak i farbek akrylowych. Przy hybrydach ten wzór również doskonale się sprawdzi. 

A więc; DO DZIEŁA!


I jeszcze parę słów o lakierze:

Marka: Salome
Opakowanie/pojemność: Szklana buteleczka/10ml
Kolor/nr: Słoneczna żółć/brak

Lakier znajduje się w kwadratowej buteleczce o pojemności 10 ml. Zakrętka jest klasyczna, walcowata, pewnie leży w dłoni. Pędzelek jest średniej wielkości, prosto ścięty, dobrze się nim manewruje. Konsystencja lakieru lejąca, łatwo o zalanie skórek :/ Niestety krycie również pozostawia do życzenia, potrzebne są przynajmniej 3 warstwy (tyle właśnie widzicie na zdjęciach). Trwałością również nie grzeszy, na drugi dzień widać już starte końcówki. Jednym słowem bardzo przeciętny lakier, z pewnością nie kupię go ponownie, używam go tylko wtedy, gdy wiem, że będę szybko zmywać mani ;)



Pozdrowionka!

1/16/2015

Paznokcie: Brokatowy top od Astor

Cześć!

Uwielbiam malować paznokcie: ale uwielbiam też zmiany. Dlatego często szukam rozwiązań, które w prosty sposób pozwolą odświeżyć manicure, zmienić jego oblicze niewielkim wysiłkiem. Dlatego bardzo lubię różnego rodzaju ozdobne topy, w których zanurzone zostały rozmaite drobinki. Dzisiejszy wpis będzie właśnie o jednym z takich topperów.


Bohater wpisu: topper
Producent: Astor
Opakowanie/pojemność: Szklana buteleczka/ 6 ml
Kolor: bezbarwna baza z białymi i czarnymi drobinkami
Cena: ok. 6 zł w drogerii internetowej

top do paznokci z brokatem

Buteleczka ma pojemność 6 ml, ma przyjemny, zaokrąglony i poręczny kształt. Nakrętka ma klasyczny, walcowaty kształt, dobrze leży w dłoni. 
Pędzelek jest średniej wielkości, lekko rozszerzający się do dołu - idealnie manewruje się nim na paznokciu. Co bardzo ważne w tego typu lakierach - pędzelek doskonale nabiera i rozprowadza po paznokciu drobinki, nie trzeba niczego łowić ani rozkładać po paznokciu za pomocą sondy.
Kolor: w bezbarwnej bazie pływa dość duża ilość białych i czarnych drobinek różnej wielkości: czarny brokat, białe i czarne heksy w kilku wielkościach, czarne "niteczki". W butelce wygląda na gęściejszy, jednak na pędzelku i paznokciu drobinek osiada już mniej, niż mogłoby się wydawać. Zresztą, zobaczcie sami:





Drobinek jest stosunkowo dużo, ale jednak wolę toppery, które są gęściejsze. Tutaj na zdjęciu widzicie jedną warstwę, i jak dla mnie jest to trochę mało. Oczywiście dużo lepszy efekt uzyskamy używając do aplikacji gąbeczki, tu możemy uzyskać pełne krycie. Zmywanie jest nieco problematyczne, jak to zwykle bywa z tego rodzaju topami. Przy jednaj warstwie na szczęście udaje się bez folii, ale gąbeczkując pewnie się bez niej nie obejdzie. 

Biorąc pod uwagę jego niską cenę,mogę go polecić fankom tego rodzaju wykończenia mani. A sama pewnie będę się rozglądać za innymi kolorami lub też ogólnie: tego typu produktami. Są dla mnie szybkim sposobem na odświeżenie jednokolorowych paznokci, często używam ich tak, jak na powyższych zdjęciach: akcentuję jedynie 2, 3 paznokcie u dłoni, resztę zostawiając nadal gładką.



Lubicie tego rodzaju topy, czy też jednak odstrasza Was utrudnione zmywanie? :)
Do napisania!

1/15/2015

Pielęgnacja: Ekspresowa mikrodermabrazja Marion Spa

Hejka :)

Mam bardzo problematyczną cerę, i jednym z kosmetyków, bez których nie mogę się obejść są peelingi do twarzy. Testowałam już wiele różnych, jednak nie znalazłam jeszcze swojego KWC w tej dziedzinie. Jednak nie ustaję w poszukiwaniach i każda nowość, jaką zauważę na drogeryjnej półce lub w sieci: prędzej czy później wpada w moje ręce :) 


Jednym z produktów, które ostatnio miałam okazję testować jest saszetka z Marion, która ma nam zapewnić intensywne złuszczenie martwego naskórka i sprawić, że poczujemy się jak po zabiegu w gabinecie kosmetycznym.

Marion Mikrodermabrazja - co o niej sądzę?

Produkt zamknięty jest w klasycznej, podwójnej saszetce: osobiście lubię tę formę, bo mogę testować częściej nowe produkty. Zazwyczaj kupuję 2– 3 opakowania (bo jedno to jednak za mało, by wydać werdykt), i jeśli jest taka możliwość, to dopiero po polubieniu się z danym produktem kupuję większe opakowanie.

W jednej części saszetki znajduje się peeling, którego należy użyć najpierw, druga część, to maseczka odżywcza, którą używamy w drugiej kolejności. Oba produkty są koloru białego, dość gęste, wydajne. Saszetka z powodzeniem wystarczy na jeden zabieg.

Peeling z zestawu to naprawdę bardzo ostry zdzierak, więc z całą pewnością nie nadaje się do wrażliwych, delikatnych cer. Moja skóra twarzy jest gruba i odporna na podrażnienia, więc dla niej jest to peeling idealny! Sprawuje się bardzo dobrze, po jego użyciu skóra jest odczuwalnie wygładzona, zdrowo zarumieniona, lecz nie zaogniona czy uszkodzona. Zresztą zaczerwienienie szybko znika, a zostają jedynie świetne efekty działania produktu.


Maseczka niestety jest zbyt bogata jak dla mnie, ponieważ zaczynam się po niej szybko świecić. Jasne, odżywcza maseczka raz na jakiś czas nie zaszkodzi, ale do częstszego użytku: nie jest to produkt dla mnie. Będzie jednak doskonała do cery normalnej lub suchej, one z pewnością bardziej docenią tę odżywczą bombę.


Cena jest bardzo przystępna, w drogerii internetowej zapłaciłam za saszetkę mniej niż 2 zł. Ogólnie produkt mogę z czystym sumieniem polecić, robi to, co powinien.


Miałyście tą saszetkę? Używacie w ogóle peelingów? Coś ciekawego możecie mi polecić?

Buziaki :*

1/10/2015

Paznokcie: Lakier One color od Allepaznokcie

Hej!

Dziś będzie o lakierze, który, jak sama nazwa mówi ma za zadanie dać nam wystarczające krycie już po jednej warstwie. Jednowarstwowce to marzenie każdej lakieromaniaczki, prawda? Dlatego chętnie i często testuję produkty, które nam to obiecują. Jednak bywa z tym bardzo różnie, i to niezależnie od koloru choć zazwyczaj ciemniejszym kolorom częściej udaje się sprawdzić w roli lakieru do szybkiego malowania jedną warstwą. Czy ten lakier do paznokci daje radę? Przekonacie się za chwilę.


Lakier to One Color nr 55 od Allepaznokcie. Mieści się w standardowej dla producenta, dość dużej buteleczce o pojemności aż 15 ml. Szczerze powiedziawszy: dla mnie 15 ml to trochę dużo, ponieważ mając sporo różnych lakierów wiem, że na pewno nie zużyję więcej niż połowy, albo i mniej, więc jest to marnowanie sporej ilości produktu. Pędzelek jest prosto ścięty, długi i szeroki, dobrze się nim manewruje, dobrze nabiera lakier. 


Kolor lakieru to bardzo ciemny, głęboki odcień bordo. ciężko uchwycić na zdjęciach jego kolor, ale myślę, że mi się to udało. Konsystencja jest średnia, nie za rzadka, nie za gęsta: nie sprawia żadnych problemów podczas malowania.

Co do krycia....hmmm, zobaczcie sami na fotki, mam nałożone 2 warstwy, a nie jedną, i co?





I jak widzicie są prześwity. Powtórzę - po 2 warstwach. Obietnica producenta zupełnie nie spełniona!  Co prawda na żywo prześwity są mniej widoczne niż na zdjęciach, ale nadal są.

Trochę szkoda, bo kolorek bardzo mi się podoba, lubię takie ciemne kolory w połączeniu ze złotymi dodatkami. Ale mimo wszystko: trzykrotne malowanie paznokci, by uzyskać satysfakcjonujący efekt sprawia, że raczej dość rzadko będę po niego sięgać. Mam sporo lakierów, które kryją po dwóch, czasem nawet po jednej warstwie, więc nie lubię tracić czasu na kolejną. O ile przy hybrydach kolejna warstwa jest do przeżycia, bo nie malujemy paznokci tak często (no i od razu są zupełnie suche!), to przy tradycyjnych lakierach każda kolejna porcja wydłuża schnięcie i naraża nas na zepsucie manicure podczas oczekiwania.


Więcej niż 3 nie mogę mu dać. A i te 3 punkty to za kolor i świetnie zaprojektowana buteleczkę z wygodnym pędzelkiem.

Buziaki :*

1/09/2015

Blogowanie: Jak nawiązać współpracę?

Cześć!

Współpraca. Magiczne słowo, które rozpala umysły nie tylko nastolatek. Bo współpraca: pierwsza, później kolejna, to dla blogera znak, że został zauważony przez kogoś, poza garstką (mniejszą lub większą) czytelników. Często jednak nawet blogerzy z dłuższym stażem nie wiedzą do końca, jak się za to zabrać. Firmy szukające do swoich kampanii influencerów też nie zawsze wiedzą, gdzie dokładnie szukać, lub po prostu mają na to ograniczony czas. Z myślą o obu stronach powstał serwis  REACHaBLOGGER


Firmy ogłaszają się tam ze swoimi ofertami współpracy, a blogerzy mogą się zgłosić podając swoją stawkę za daną czynność: opublikowanie wpisu inspirowanego, przeprowadzenie konkursu i inne działania. Nie tylko typowo blogowe, ale związane z całą otoczką socjalmediową. Zresztą niektóre firmy interesują się na przykład samym fanpage i promocją na Facebooku: więc niekoniecznie musisz mieć typowego bloga, wystarczy zaangażowana i odpowiednio duża grupa fanów.

Sam serwis przeszedł ostatnio małą metamorfozę:


Strona główna jest prosta, bardzo czytelna, podobnie jest z panelem blogera. Po zalogowaniu się widzimy, ile ofert do zleceń złożyliśmy, ile jest w trakcie wykonywania. mamy podgląd we wszystkie swoje media: no bo niektórzy z nas mają więcej niż jednego bloga, do tego dochodzi Facebook czy Instagram. 

Panel komunikacji z klientem jest bardzo przyjazny, ma formę prostego chat'u, gdzie widzimy wszystkie wiadomości przesłane przez obie strony. Jednak najważniejszą zmianą jest to, że teraz to bloger podaje swoją stawkę za wykonanie danego zlecenia - dawniej było odwrotnie. Myślę, że portal jest bardzo przydatnym miejscem dla wielu osób, z ciekawością przyglądam się jego rozwojowi.

Lista ofert od firm stale się poszerza, zmienia, więc każdy znajdzie coś w swojej dziedzinie. Ułatwia to menu, zawężające oferty do danej tematyki. Czasem Klient od razu podaje stawkę, jaką może przeznaczyć na dane działania, czasem czeka, aż to bloger określi koszt swojej pracy. 

Płatności są zorganizowane w sposób bezpieczny dla obu stron. Firma zlecająca "deponuje" pieniądze w serwisie, gdzie czekają, aż zarówno Klient jak i bloger potwierdzą, że wszystko przebiegło ok. Wtedy pieniądze trafiają na konto blogera, który po przekroczeniu minimum może zlecić ich przelanie na swoje konto.

Myślę, że inicjatywa takiego portalu to świetny pomysł, który z pewnością ma szanse się rozwinąć!


Do następnego!

1/08/2015

Kolorówka: Astor Perfect Stay Deep - wodoodporny, turkusowy eyeliner

Hej :)

Przed samymi Świętami złożyłam spore zamówienie w jednej z drogerii internetowych. Jako, że ceny mają bardzo przystępne - do koszyka wpadło parę nieplanowanych rzeczy, które na dodatek debiutowały w moich zapasach. Nie wiem, kto czuwał nade mną, ale jak na razie przetestowałam już większość rzeczy i na żadnego bubelka nie trafiłam! O jednym, (już!) ulubieńcu pisałam TUTAJ, dzisiaj przyszła pora na parę słów o kolejnym.



Bohaterem dzisiejszej notki będzie eyeliner marki Astor, Perfect Stay:



Co nam mówi producent:

No właśnie, jedyny minus, jaki mogę znaleźć, to fakt, że informacji nie otrzymujemy prawie żadnych informacji. Jedyne, czego dowiadujemy się z opakowania to to, że produkt jest wodoodporny.

Czy jest - a i owszem, żeby zmyć go z dłoni musiałam nieźle szorować, jednak z demakijażem nie ma problemu, mleczko doskonale sobie z nim radzi 😊


Eyeliner "kupił mnie" swoim pięknym kolorem - ni to zielony, ni to niebieski - cudowny morski odcień czystego turkusu. Oczywiście zdjęcia, jak to zdjęcia, nigdy w 100% nie oddadzą koloru, jaki ujrzelibyście na żywo.

W zakrętce dołączony jest pędzelek, który ma nam służyć do aplikacji, i chociaż jestem przyzwyczajona do swojego pędzelka, ten również doskonale daje sobie radę. Dodatkowo ma spłaszczony kształt dzięki czemu możemy malować kreskę o dwóch szerokościach.


Czy eyeliner jest tylko do kresek?

Bardzo lubię wielofunkcyjne produkty, i chętnie testuje takie drugie (czy nawet trzecie) zastosowanie jakiegoś kosmetyku. Tak było i tym razem - przetestowałam eyeliner w roli cienia do powiek! Ma konsystencję bardziej tępą niż klasyczne cienie do powiek w formie kremowej, przez co trzeba włożyć trochę więcej wysiłku w blendowanie, jednak opłaca się - kolor trzyma się cały dzień w nienaruszonym stanie. 






Jako mojego ulubieńca: nie mogę go ocenić inaczej jak maksem punktów! Za funkcjonalne opakowanie, za piękny i przede wszystkim trwały oraz intensywny kolor. No i za to, ze sprawdza się nie tylko do rysowania kreski 😍



Buziaki :*

1/06/2015

Kolorówka: Szminka w formie flamastra - Astor Perfect Stay

Hejka :*

Długi czas wzbraniałam się przed szminkami, wydawało mi się, że moje duże i pełne usta nie potrzebują dodatkowego podkreślenia. W końcu jednak doszłam do wniosku, że skoro natura obdarowała mnie tym, na co inne dziewczyny wydają kasę i podkładają się pod igłę, to należy  się z tym pogodzić ;)  Ostatnio zaczęłam eksperymentować, oswajać się z widokiem siebie w szmince, ale trochę trwało zanim znalazłam kilka szminek, którym udało się mnie do siebie przekonać. 



Dzisiaj będzie mowa o Astor Perfect Stay. Kupiłam ją zupełnie przypadkiem, wiedziona impulsem podczas przeglądania oferty jednego ze sklepów. Tak jakoś sama wpadła do koszyka 😉 Czy jestem zadowolona z tego spontanicznego zakupu?

astor perfect stay

Tak, tak i jeszcze raz tak!

Wygodna forma pisaka podbiła moje serducho 💖 Posiadam kolorek nr 105, który jest piękną, głęboką czerwienią z domieszką różu.

astor 105 pink bloom

Szminka, jak wspomniałam (i widać 😂) ma formę dwustronnego pisaka - z jednej strony mamy kolorowy flamaster, z drugiej strony bezbarwny top. W szmince bardzo podoba mi się wykończenie - jeśli użyjemy samego koloru jest bardzo satynowe, wręcz lekko wpadające w mat. Dopiero top nadaje mu pełnego blasku, więc możemy wybrać rodzaj wykończenia jaki nam w danej chwili odpowiada. Mega plusem jest precyzyjna końcówka, która zapewnia dokładne obrysowanie ust, bez konieczności używania osobnej konturówki. Trudno tu mówić o konsystencji (pomijając top, który wygląda jak twarda wazelina), ale właśnie ta forma sprawia, że kolor nie wypływa poza usta i utrzymuje sie na miejscu.

Szminki, które do tej pory stosowałam - w baaaaardzo szybkim tempie (max. 1h) znikały z moich ust, ta: wytrzymuje oko 4 godzin jest więc to dla mnie imponujący wynik! Kolor wręcz wżera się w usta, a kiedy zaczyna znikać robi to bardzo równo, stopniowo, więc nie grożą nam jakieś dziwne prześwity czy plamy.

Cóż mogę więcej, polecam 😍



A jacy są Wasi ulubieńcy do ust? Wolicie szminki czy błyszczyki?



kociołek rozmaitości aggi