poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Czy pamiętasz?

Cześć!

Pamięć. Coś, bez czego nie da się funkcjonować - zwłaszcza w obecnym, pełnym informacji świecie. Czy zastanawialiście się kiedyś nad jej fenomenem?





Co to właściwie jest pamięć? Wikipedia mówi, że: 






Pamięć – jedna z funkcji ludzkiego umysłu, zdolność poznawcza do przechowywania, magazynowania i odtwarzania informacji o doświadczeniach. Pamięć jest przedmiotem badań psychologii kognitywnej.


Pamięć można rozpatrywać i klasyfikować pod różnym względem, ale dziś nie o tym 💾

Zwykle przyjmuje się, że pierwsze wspomnienia jakie zachowujemy na późniejsze lata to wydarzenia, które wydarzyły się, gdy mieliśmy około 5 lat. Jednak nie jest to regułą, dlatego nie warto przemilczać wspomnień dziecka, liczyć na to, że "jest za małe, żeby zapamiętać", że to niemożliwe, by takie czy inne wydarzenie, osoba zapadły mu w pamięć. Niestety taka ignorancja może wyrządzić spore szkody w psychice małego człowieka. 



Jako wyjątek od tej reguły przedstawię siebie. Nie, żeby się chwalić - bo w końcu żadna w tym moja zasługa, że mam taką a nie inną pamięć. Tylko i wyłącznie po to, by pokazać Wam, że to naprawdę możliwe.
Moje najwcześniejsze wspomnienia? Pamiętam "karuzelę" w mojej głowie, gdy w domu dziadków spadałam ze schodów - dziadek mieszkał na piętrze i mimo pilnowania mnie, bym sama się nie zbliżała do schodów, to zdarzało się że niepostrzeżenie wymykałam się za idącym do siebie dziadkiem, lub po prostu wspinałam się po schodach wiedząc, że on tam jest. Gdy przywołuje to wspomnienie mam przed oczami szary beton schodów, po których szłam na czworakach. "Widzę" siebie, próbującą wstać po wejściu na półpiętro i ten moment zachwiania, gdy okazało się, że robię to za szybko... Mój wypadek miał miejsce, gdy miałam około dwóch latek. 
Zdziwieni? Cóż, z jednej strony traumatyczne wydarzenia mają większą szansę na zakodowanie się w pamięci. Ale podam inny - jeszcze wcześniejszy - przykład. Już jako nastolatka opisałam matce scenkę, która tkwiła gdzieś w mojej głowie: wąski korytarz z podłogą wyłożoną zwykłymi, płaskimi kamieniami. Szłam (a raczej dreptałam) obok kogoś: na pewno kobiety, bo miała na sobie długą, kolorową spódnicę - której się przytrzymywałam. Miała laskę która rytmicznie stukała po posadzce. Twarzy i innych szczegółów nie pamiętam - po prostu z perspektywy dziecka ich nie widziałam. Wiecie, co się okazało? Tą kobietą była moja prababcia: "babcia Stuk-stuk" jak ją podobno wówczas nazywałam. Zmarła gdy miałam 2 latka - a ostatni raz widziałam ją kilka miesięcy wcześniej. Nigdy później nie byłam w tym domu - już wówczas na tym samym podwórku stał nowy dom, a stary był ruiną nadającą się tylko do rozbiórki; jednak, jak to bywa w przypadku starszych osób babcia uparcie nie chciała go opuścić. 

Wspomnień z przed 4 urodzin mam naprawdę sporo - tato, leżący ze mną na kanapie pod oknem i czytający mi bajki. Wspólna wyprawa do wesołego miasteczka i diabelski młyn, do którego matka bała się wsiąść, więc w podniebną podróż wyruszyliśmy tylko z tatą. Spacer po (jak się później dowiedziałam) lesie w okolicach śląskiej Pogorii - ciemna sukieneczka, jaką miałam na sobie i moje marudzenie, żeby tato mnie wziął na ręce, bo "nóżki mnie bolą". 

Gdy więc dziecko wspomina coś, czego według Ciebie nie powinno pamiętać - nie maskuj zdziwienia ignorowaniem go, nie traktuj sprawy na zasadzie: dziś pyta, za tydzień zapomni. Może zapomni - a może nie. A żal, że bagatelizujesz jego ciekawość, pytania może zostać już na zawsze. 


Jak to jest u Was? Jakie jest Wasze pierwsze wspomnienie? 



środa, 19 kwietnia 2017

Testuję z Diagnosis - szampon Dermastic przeciw wypadaniu włosów

Dzieńdoberek 💜





Jakiś czas temu dotarła do mnie kolejna już przesyłka od Pana Piotra z firmy Diagnosis. Minął już rok, odkąd współpracujemy, więc miałam przyjemność przetestować sporą część asortymentu sklepu. Choć ceny nie zawsze należą do najniższych, to przekonałam się, że produkty ze sklepu są warte każdej złotówki! 



Dziś przyszła pora napisać o jednym z produktów, które tym razem do mnie trafiły. 

Jako, że jesienią/zimą dopadły mnie problemy z wypadaniem włosów, czego efektem było ich znaczne skrócenie w marcu - do testów wybrałam szampon marki Demastic przeciw wypadaniu włosów, z nadzieją, że wraz z innymi bajerami do pielęgnacji ograniczą sypanie się włosów. Problem był spory - po zakupie turboszczotki do odkurzacza zebraliśmy z włochatej wykładziny w pokoju wielki kłąb moich włosów. Szczotka - czyszczona codziennie - wyglądała, jakbym przez miesiąc jej nie ruszała, po każdym myciu włosów w wannie odpływ zapychały włosy 😖


Co o szamponie pisze producent?


Opis produktu
Specjalistyczny Szampon przeciw wypadaniu włosów został opracowany dla kobiet i mężczyzn z problemem przedwczesnego wypadania włosów. Składniki odżywcze kompleksu BaicapilTM (kiełki soi i pszenicy bogate w cukry, tarczyca bajkalska, arginina) chronią komórki mieszków włosowych przed starzeniem dzięki czemu wydłużają fazę anangenową wzrostu włosów. BaicapilTM dodatkowo pobudza aktywność i żywotność istniejących mieszków stymulując wzrost nowych włosów oraz zwiększając ich objętość. Skuteczność kompleksu BaicapilTM została potwierdzona badaniami in vitro, in vivo przeprowadzonymi pod kontrolą dermatologiczną.
Sposób użycia
Nanieś szampon na mokre włosy, a następnie intensywnie masuj okrężnymi ruchami do wytworzenia piany. Po umyciu włosów spłucz ciepłą wodą. W celu uzyskania lepszego efektu wzmocnienia włosów zaleca się stosowanie Szamponu z Serum oraz Plastrami przeciw wypadaniu włosów Dermastic.
Składniki
Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Propylene Glycol, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Polyquaternium-10, Disodium EDTA, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Arginine, Lactic Acid, Glycine Soja Germ Extract, Triticum Vulgare Germ Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Gluconolactone, Aloe Barbadensis Leaf Juice.

Jak widzicie na zdjęciu, szampon zamknięty jest w poręcznej, smukłej butelce o pojemności 200 ml. Szata graficzna bardzo mi się podoba, napisy się nie ścierają, butelka nie wyślizguje się z mokrych dłoni. No i coś, co uwielbiam w płynnych kosmetykach (zobaczcie zdjęcie poniżej) - dozownik w formie uchylnego "dzióbka". Cena 30 zł - może nie należy do najniższych, ale czy warto? O tym już za chwilę. 




Jako, że moje włosy są bardzo gęste, to zawsze myję je przynajmniej dwa razy. Do pierwszego mycia używam najzwyklejszego szamponu z Biedry.


Swoją drogą moje włosy najbardziej lubią takie zwyklaczki bez zbędnych dodatków, wszelakie odżywki czy maski zawsze stosuję przed myciem - nosząc je na włosach minimum dwie godzinki - zastosowanie czegokolwiek PO szamponie sprawia, że moje włosy bardzo szybko się przetłuszczają. I zazwyczaj to samo się dzieje, gdy szampon ma cokolwiek dodatkowego w składzie. W tej kategorii jednym z zaskoczeń był szampon kokosowy, o którym pisałam 
-> TUTAJ <- który mimo odżywczych dodatków nie przyspieszał w żaden sposób przetłuszczania.


Kolejny szampon ze sklepu Diagnosis - i kolejne zaskoczenie. Mimo właściwości pielęgnacyjnych moje włosy utrzymują świeżość równie długo, co po zwykłym szamponie. Sam szampon jest praktycznie bezzapachowy, dość rzadki i przezroczysty. 



Bardzo dobrze się pieni - jeśli używam go czasem już do pierwszego mycia, to wiadomo, trzeba go nabrać minimalnie więcej. Jeśli dopiero do drugiego to wystarcza naprawdę odrobinka. Tego typu szampony z zasady po rozprowadzeniu i spienieniu na włosach trzymam przynajmniej kilka minut nim je spłukam, by miały chociaż tę chwilkę na zadziałanie. 

Efekty?

Włosy wypadają zauważalnie mniej. W pewnym stopniu na pewno miało na to wpływ odciążenie cebulek - po pozbyciu się prawie 2/3 z długości. Jednak szampon na pewno miał na to spory wpływ - wymaga jednak regularnego stosowania, gdy odstawiłam go na kilka tygodni włosów w wannie czy na szczotce znów zaczęło pojawiać się ich więcej, jednak nie tak dużo, jak wcześniej. 

Jak wspomniałam - pieni się doskonale, co ma niebagatelny wpływ na jego wydajność. Butelkę 200 ml mam i mam, i jakoś skończyć się nie chce. Cena 30 zł wydaje się więc w miarę adekwatna do wydajności i działania, które jest dość zauważalne. 

Dodatkowo po umyciu nim włosy są miękkie, nie plączą się, łatwo się rozczesują. 










Buziaki :*

niedziela, 16 kwietnia 2017

W oczekiwaniu na lato ❣ - SheIn wishlist

Cześć!

Święta, Święta, i już prawie po 😊 Dziś chyba pobiłam rekord w "obżarstwie" śniadaniowym 😉 Zjadłam - UWAGA - pół jajka z łyżeczką majonezu i dosłownie 2 kęsy kromki z pastą jajeczną i dwoma plasterkami wiejskiej 😂



Tak to jest, jak się mnie nie obudzi wcześniej, tylko prosto z łóżka goni do jedzenia. Owszem, mój organizm w ciągu 1 - 1,5 godziny po pobudce domaga się jedzenia (zwykle są to 2 kromki z wędlinką i serem żółtym) - ale pierwsze pół godziny po wstaniu - cofa mnie na myśl o jedzeniu, zjem kęsa - dwa i jestem przejedzona 😋 W sumie - nie ma tego złego - Świąteczne śniadanie nie odłoży się w boczkach (no bo w cyckach oczywiście nigdy nie chce 😣)

Jeszcze odnośnie śniadania - w mojej rodzinie tradycją była zwykła, prosta pasta ze startych jajek + chrzan + majonez/śmietana = i tyle. Odkąd Święta spędza z nami M. - robi coś podobnego - ale z dużą ilością drobno startego sera żółtego. Niby nic, niby niewiele zmienia to smak pasty, ale pokochałam tę wersję, której wcześniej zupełnie nie znałam!


Jakie jest Wasze ulubione danie wielkanocne?





Dziś - tak zupełnie luźny wpis - kolejne propozycje z SheIn - tym razem już typowo letnie. Jedna z rzeczy już do mnie jedzie - ciekawe, czy zgadniecie która? 😏


Pierwsza pozycja to typowo wakacyjna sukienka - co prawda model zupełnie nie na moją obecną figurę, no ale cóż - popatrzeć i pomarzyć wolno, no nie? 😉Bardzo fajne kolorki, stonowane - nie za bardzo neonowe, ale też nie są zupełnie blade. W sklepie jest też model z bardzo podobnym wzorem, jednak trochę różniący się fasonem (bardziej dopasowany w talii), więc jeśli wzorek, tak jak mi, wpadł Wam w oko, to możecie wybrać krój bardziej współgrający z Waszymi preferencjami.






Kolejna jest bluzka w ciekawym kolorze - i z równie oryginalnym krojem. Niby i wycięcia na ramionach, i do tego jeszcze wiązanie, ale wg mnie fajnie to ze sobą współgra. No i ten kolorek 💜 Typowa musztarda, nie taka... sraczkowata 😂 jak to nie raz bywa, energetyczna, doskonała na ciepłe dni. 






Trzecia propozycja to niby taka zwykła koszulka (i chyba Was nie dziwi, że jest czarna?). Ale jednak ten niewielki nadruk nadaje jej uroczego charakteru. No przecież wiecie, że uwielbiam koty! Takie tam kilka kreseczek w kontrastowym kolorze, a całkowicie odmienia zwykły t-shirt, prawda? 




Na koniec - kolejny typowo wakacyjny motyw - kolorowe owocki 🍍 Nadadzą swobodnego, wesołego charakteru każdej stylizacji! Piękne są, prawda?





No i jak? Który model Wam się najbardziej podoba? A na który stawiacie, że już przeze mnie zamówiony? 😉



Buziaki :*

niedziela, 2 kwietnia 2017

Nowości z SheIn. HP ❤️ oraz kolorowy misz - masz

Cześć Wam :) 




Nareszcie znalazłam chwilę, aby pochwalić się ostatnimi nabytkami z SheIn
Paczka dotarła do mnie już jakiś czas temu, ciuszki (a raczej jeden z nich) już w użyciu, ale jakoś nie miałam weny, by coś na ich temat napisać. 

Jeśli śledzicie mojego Instagrama (@kociolekrozmaitosci) - to pierwszą koszulkę już widzieliście :) 



-> KLIK <-

Tak, tak: stara ja uwielbiam Harry'ego Pottera 💝 Mimo wszystko wyrosłam już z rzeczy z kolorowymi grafikami, zdjęciami itp. A więc ten t-shirt jest I-D-E-A-L-N-Y. Prosty, skromny wzorek, który tylko fanowi Harry'ego skojarzy się odpowiednio: dla mugola będzie to zwykły geometryczny nadruk 😉
Sam materiał jest bardzo przyjemny - cienka, oddychająca bawełna, rękawki wykończone są wąskim, wywiniętym mankietem. Jest troszkę odstających nitek, ale na szczęście nie rzucają się w oczy i nie snują, więc ich nie ruszam, co by nie uciąć za dużo :) 



Druga bluzka zamówiona była z myślą o wiośnie. Jednak ostatnio coś mi się poprzestawiało: ja, wieczny zmarzluch, siedząc przy biurku i mając tuż za plecami grzejnik ubierałam się w grubaśne swetry + coś pod spodem. Od parunastu tygodni (jeszcze nim wiosna zaskoczyła nas dość wysokimi temperaturami) chodzę po domu w koszulkach na ramiączkach lub z krótkim rękawkiem. Bluzka poczeka więc na dzień pod tytułem "zamarzam". 






-> KLIK <- 


Tu problemu z żadnymi nitkami nie ma, uszyta jest równo ze sztucznego, ale przyjemnego, "chłodnego" materiału. Bardzo lubię zestawienia różnych faktur czy wzorów, więc od razu wpadła mi w oko :) 


Która Wam się bardziej podoba? A u Was jak - wiosenne nowości już w szafie? Pochwalcie się w komentarzach!



Buziaki :*

piątek, 31 marca 2017

Twin mani z Elizą - Mani Swap Party

Cześć, 

już kilka razy wpadałam do Was z twin mani, dziś pora na kolejne. Jednak akcja jest troszkę szerzej zakrojona ;) Elizka z bloga Me,myself and my nails zebrała więcej dziewczyn, wylosowała każdej parę i odtwarzałyśmy nawzajem swoje zdobienia. 

Wersja Elizy jest bardzo kolorowa:





Ja ostatnio, mimo wiosny za oknem wole spokojniejszą tonację, więc na kolor bazowy zdobienia wybrałam kolorek podobny do tego z serdecznego palca Elizy. Co prawda jej wpada bardziej w śliwkę, a mój to coś koło przybrudzonego granatu, ale chyba widać jakieś podobieństwa ;) 

Jest to w sumie druga wersja mani - pierwsza była bliższa oryginałowi, jednak mam za mało typowo stemplowych lakierów a zwykłe okazały się zbyt mało kryjące, by zrobić nimi kropeczki, dlatego też postanowiłam odbiec od oryginału trochę bardziej, niż to początkowo miałam w planach. 


Generalnie - pomalowałam paznokcie pierwszy raz od nie pamiętam kiedy, więc to już spory sukces :D 







Postaram się przez weekend coś napisać, o ile nie będę odsypiać ostatnich dwóch, BARDZO szaleńczych i zapracowanych tygodni.






Buziaki :*